Bunge, międzynarodowy koncern spożywczy, kontrolujący Zakłady Tłuszczowe Kruszwica, zamierza zwiększać udział w rynkach azjatyckich. Pomoże mu w tym m.in. otwarty właśnie w Warszawie instytut matematyczny.
Bunge to jeden z liderów globalnego rynku rolno-spożywczego. Zarządza 450 zakładami w 32 krajach. Jego roczne obroty sięgają 24,3 mld USD, a zyski - 530 mln USD. Do Polski wszedł w 2002 r., przejmując Cereol. W ten sposób stał się właścicielem Kruszwicy, największego w Polsce producenta tłuszczów roślinnych. Jego polskie plany sięgają jednak dalej. Koncern chce mieć większy udział w rynku. Ma do tego doprowadzić połączenie Kruszwicy z firmami: Ewico, ZPT Olvit i Olvit-Pro. Transakcja dojdzie do skutku na przełomie 2006-2007 r.
Udział w rynku to nie wszystko. Bunge chce też korzystać z wiedzy polskich specjalistów. Otworzył właśnie w Warszawie instytut matematyczny, którego pracownicy będą szacować ryzyko projektów biznesowych. Ich raporty będą wykorzystywane przez wszystkie firmy z grupy Bunge. To pierwszy taki instytut w strukturach koncernu. Pozostanie jedyny. Bunge nie planuje otwierania filii w innych państwach. Nie zamierza też w przyszłości przenosić instytutu do innego kraju. Ile kosztuje takie przedsięwzięcie?
- To inwestycja idąca w miliony dolarów - mówi William Wells, dyrektor finansowy Bunge. Instytut pracuje już nad projektem związanym z rynkiem amerykańskim oraz z działalnością koncernu w rejonie Morza Czarnego.
Naukowcy mają zatem wspomóc ekspansję na nowe rynki. A na tym właśnie zależy Bunge. Grupa dąży do tego, by jej obroty były zrównoważone w skali globalnej. - Chcemy realizować po 25 proc. przychodów w Europie, Ameryce Północnej, Południowej oraz Azji - deklaruje W. Wells. Europejska czźść koncernu odpowiada dziś za 20 proc. sprzedaży. Najwięcej do zrobienia jest jednak w Azji. Bunge wchodzi dopiero do Chin. W grudniu przejęło pierwszą firmę, teraz jest w trakcie przejmowania drugiej. - Minie wiele lat, zanim rynki azjatyckie będą generować jedną czwartą obrotów - twierdzi W. Wells.