Reklama

Przyjemna nieefektywność

Brak aktywności drobnych inwestorów można dobrze wykorzystać

Publikacja: 08.07.2006 09:41

Narodowe Fundusze Inwestycyjne są coraz mniej "narodowe". Są za to coraz bardziej "normalne", czy jak kto woli, rynkowe. I dobrze - im szybciej nastąpi ta transformacja, tym lepiej dla rynku kapitałowego.

Nie będę Państwa zanudzał epopeją funduszy na przestrzeni 10 lat. To, co się działo w funduszach i spółkach parterowych, dostarczyłoby materiałów do pracy dla niejednej komisji śledczej. A te - gdyby rzetelnie chciały powyjaśniać wszyst- kie przeprowadzone operacje - dokonałyby dużego spustoszenia w działach kadr na naszym rynku kapitałowym. Ale tak się nie stanie. Komisje zajmują się gonieniem króliczka, a nie widzą, gdzie ukryto konfitury.

Wróćmy do nieefektywości rynku. W Narodowych Funduszach Inwestycyjnych część akcji znajduje się w posiadaniu drobnych inwestorów. Często bardzo drobnych. Przeprowadzany proces deinwestycji we wszystkich funduszach przebiegał jednakowo: fundusze ogłaszały (i w dalszym ciągu ogłaszają) publiczne wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji. Takich wezwań ogłoszono już wiele. A rekordziści uczynili to już nawet czterokrotnie.

Ceny proponowane w wezwaniu są zawsze dużo wyższe od wartości aktywów przypadających na jedną akcję (oraz od samego poziomu notowań). To zaś oznacza, że inwestor, który nie odpowiedział na wezwanie, tracił - po rozliczeniu wezwania wartość aktywów przypadających na jedną akcję istotnie spadała. A w ślad za tym poziom notowań na giełdzie.

Brak aktywności drobnych inwestorów powodował, że ci, którzy odpowiadali na wezwanie, otrzymywali więcej środków, niż miałoby to miejsce, gdyby odpowiedzieli wszyscy. Lub gdyby wypłacono dywidendę - ta by znalazła się na wszystkich rachunkach inwestycyjnych proporcjonalnie do liczby posiadanych akcji. O tym, jak duża była ta "premia", można się przekonać, analizując stopę redukcji zleceń sprzedaży w poszczególnych wezwaniach. Co interesujące - po każdym wezwaniu ta "premia" się zwiększa. Po zarejestrowaniu umorzenia udział nieaktywnych akcji w kapitale zakładowym funduszu wzrastał.

Reklama
Reklama

Obecnie obserwujemy przejście do etapu drugiego. Gotówka na wezwania się skończyła i nieefektywność osiągnęła największy możliwy poziom. Brak aktywności drobnych inwestorów można wykorzystać jeszcze w jednym miejscu. Przy emisjach w trybie prawa poboru, w których akcje oferowane są po cenie emisyjnej znacznie niższej od ceny rynkowej. Po przyznaniu prawa poboru kurs akcji jest znacznie niższy (choć w porównaniu z teoretyczną ceną odniesienia czasami rośnie).

Prawa poboru albo zostaną wykorzystane - i złożony zostanie zapis na nowe akcje - albo przepadną. Premią dla aktywnych jest to, że obejmą część nowych tanich akcji w zapisach dodatkowych. Emisję tanich akcji w trybie prawa poboru przeprowadzają właśnie pierwsze dwa fundusze - Jupiter NFI (1 akcja nowa za 1 starą) oraz NFI Piast (4 akcje nowe za 1 starą). Fundusze wkrótce przedstawią rozliczenie ofert i dowiemy się, jaka była tam skala nieefektywności - ile akcji nie zostało objętych w zapisach podstawowych. Sam udział nieaktywnych inwestorów w funduszach tym razem zacznie się obniżać, ale wartość aktywów obniży kolejny raz. Za swój brak aktywności dużo zapłacili - to jednak wina ich bierności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama