Brytyjska waluta zyskała tak bardzo między innymi dlatego, że banki centralne od Omanu po Ukrainę zwiększają udział funtów szterlingów w swoich rezerwach dewizowych. W skali światowej rezerwy banków centralnych trzymane w funtach wzrosły do równowartości 115 mld USD, co na koniec marca stanowiło 4 proc. wszystkich rezerw. Był to najwyższych ich udział od 1999 r., kiedy MFW zaczął publikować tego rodzaju dane.
Bardziej popularny od jena
Udział funtów w zagranicznych rezerwach wzrósł z 3,7 proc. na początku ub.r. i 2,7 proc. w marcu 2004 r. W grudniu brytyjska waluta wyprzedziła jena na miejscu trzeciej najbardziej popularnej na świecie waluty rezerwowej. Pierwsza pozycja z udziałem 66,3 proc. należy do amerykańskiego dolara, a drugą zajmuje euro z 24,8 proc. Raporty MFW zawierają dane ze 114 krajów, których łączne rezerwy walutowe wynoszą 4,4 bln USD.
Polska zwiększyła udział funta w rezerwach walutowych prawie do 10 proc., z 9,6 proc. w 2004 r. - poinformowała rzeczniczka NBP Izabela Świderek. - Będziemy zwiększali rezerwy w funtach, bo dzięki pozycji brytyjskiej gospodarki tamtejsza waluta staje się bardziej atrakcyjna - powiedział Mykola Melnyczuk z banku centralnego Ukrainy. - Funt jest bardzo atrakcyjny ze względu na dobre zwroty przy obecnym poziomie stóp procentowych - powiedział szef banku centralnego Omanu Hamoud Al Zadjali. Podstawowa stopa wynosi na Wyspach 4,5 proc., w porównaniu z 2,75 proc. w strefie euro.
Niektóre z największych banków centralnych nie zwiększają udziału funtów w rezerwach. Na przykład Japonia, która ma największe po Chinach rezerwy walutowe na świecie, nie zamierza ich różnicować. Podobnie Południowa Korea. Brazylia chce, by rezerwy jej banku centralnego odzwierciedlały proporcje wynikające z emisji obligacji na rynku międzynarodowym, a w nich udział papierów funtowych jest niewielki.