Wszystkie główne indeksy na zachodnioeuropejskich giełdach zaczęły drugi tydzień lipca od wzrostów. Były one jednak niewielkie, bo z prawdziwym optymizmem inwestorzy potraktowali jedynie akcje producentów artykułów konsumpcyjnych i spółek związanych z ochroną zdrowia. Obie te branże uchodzą za takie, które najlepiej sobie radzą przy rosnących stopach procentowych. A stopy rosną. Jeszcze w tym tygodniu ma je, według powszechnych oczekiwań, podnieść Bank Japonii, a w sierpniu podobnej decyzji należy się spodziewać po Europejskim Banku Centralnym. Kolejnym przemawiającym za tym argumentem był wczorajszy raport z Francji, gdzie w maju produkcja przemysłowa wzrosła najbardziej od pół roku, do czego przyczyniły się zarówno większy eksport, jak i wydatki konsumpcyjne. Wysokie stopy powodują zazwyczaj spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego i w rezultacie spadki zysków spółek. Nie dotyczy to jednak na ogół firm produkujących towary, na które jest tzw. sztywny popyt. Na przykład, popularne kosmetyki czy alkohole. Dlatego w Europie najbardziej rosły wczoraj akcje L?Oreal, największego na świecie producenta kosmetyków i Diageo, czołowego producenta spirytualiów. Najbardziej taniały natomiast papiery spółek oponiarskich Continental i Michelin, których zyski są zagrożone przy stale rosnących cenach energii i surowców. W rezultacie indeks CAC-40 wzrósł wczoraj o ok. 0,5 proc., FT-SE nieco stracił, a DAX zwyżkował 0,14 proc. Po drugiej stronie Atlantyku wzrosty były wyraźniejsze, do czego przyczyniło się oczekiwanie, że w rozpoczętym wczoraj sezonie raportów finansowych spółki pokażą lepsze niż wcześniej prognozowano wyniki II kwartału. Analitycy spodziewają się, że zyski spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor?s 500 wzrosły w tym okresie średnio o 12,3 proc., podczas gdy przed trzema miesiącami prognozowano ich wzrost o 10,9 proc. Indeksy Dow Jones i S&P 500 zyskały ponad 0,6 proc., a Nasdaq nieco mniej, bo niecałe 0,4 proc.