Skarb Państwa (55 proc. udziałów w PZU) przychylił się do propozycji zarządu i na wczorajszym zgromadzeniu akcjonariuszy głosował za wypłaceniem w formie dywidendy połowy zysku spółki majątkowej. Akcjonariusze otrzymają więc ok. 1,35 mld zł.
Jednym z powodów takiej decyzji jest obawa, że mniejszościowy akcjonariusz PZU, holenderskie Eureko (ok. 33 proc. udziałów w spółce), będzie używał pieniędzy z dywidendy do atakowania polskiego rządu, tj. "nękania procesami, prowadzenia lobbingu i czarnego PR". Zgromadzenie PZU zostało (na wniosek przedstawiciela Skarbu Państwa) przerwane 21 czerwca. Powodem przerwy była konieczność analizy poziomu dywidendy. Kilka tygodni temu wiceminister skarbu, Paweł Szałamacha nie wykluczał, że resort skarbu będzie chciał dostać większą dywidendę niż proponowane przez zarząd 50 proc. zysku.
Eureko nie rozumie
uzasadnienia
Holenderska spółka wstrzymała się od głosu w sprawie podziału dywidendy. - Chcemy w ten sposób zademonstrować nasz sprzeciw wobec stanowiska ministerstwa skarbu. Resort, zamiast merytorycznie uzasadnić swoją decyzję o podziale zysku, wysyła komunikat o charakterze politycznym. Chcieliśmy pokazać, że naszym celem nie jest wykorzystywanie pieniędzy z dywidendy do działania na szkodę Polski - stwierdził Ernst Jansen, wiceprezes Eureko i wiceszef rady nadzorczej PZU.