Rosnieft podtrzymał wczoraj, że w notowaniach na giełdach w Moskwie i Londynie pojawi się w piątek, tak jak ustalono w harmonogramie oferty. - Wszystko pójdzie zgodnie z planem - powiedział agencji Bloomberga Nikołaj Manwiełow, rzecznik prasowy kontrolowanego przez Kreml naftowego giganta.
FSA przekłada?
O bardzo prawdopodobnym przesunięciu debiutu na środę napisały wczorajsze rosyjskie dzienniki "Wiedomosti" i anglojęzyczny "Moscow Times". Powołując się na anonimowych informatorów podały, że brytyjska agencja FSA, nadzorująca tamtejszy rynek finansowy, wprawdzie zgodziła się na wprowadzenie akcji Rosnieftu na londyński parkiet, lecz ze względów proceduralnych będzie to możliwe dopiero w połowie przyszłego tygodnia. Według "Wiedomosti", również debiut w Moskwie zostanie przesunięty. Kilka dni opóźnienia nie powinno zrobić firmie żadnej różnicy, jednak może mieć spore znaczenie dla rosyjskich władz. Debiut Rosnieftu na prestiżowej londyńskiej giełdzie - najlepiej udany - miał nastąpić tuż przed zaplanowanym na weekend w Sankt Petersburgu szczytem przywódców państw grupy G-8, który będzie poświęcony polityce energetycznej. Rosja chciała pokazać, że otwiera swój sektor energetyczny na zagraniczny kapitał, podczas gdy np. w Boliwii dochodzi do nacjonalizacji przedsiębiorstw w tej branży.
Brytyjska FSA zgadza się na wejście Rosnieftu na giełdę w Londynie mimo zarzutów, że będzie to równoznaczne z akceptacją działań rosyjskich władz, które za znacznie zaniżoną cenę przekazały swojej firmie aktywa konkurencyjnego koncernu Jukos, zajęte na poczet podatków.
Jukos wciąż walczy