Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń planuje ekspansję zagraniczną. Od miesięcy zabiega o przejęcie należącego do Yukosu International 49-proc. pakietu akcji operatora słowackich rurociągów - firmy Transpetrol. Chce również zostać właścicielem rurociągów na Litwie, tych samych, które razem z rafinerią Możejki kupuje właśnie Orlen.
Jak twierdzi Marcin Jastrzębski, przedstawiciel władz PERN-u, spółka najprawdopodobniej zostanie operatorem litewskich rurociągów, gdy ich właścicielem zostanie płocki koncern. - Rozmawiamy o tym, żeby przejąć te rury - powiedział "Parkietowi" Jastrzębski.
Jak wspomnieliśmy, PERN mógłby współdziałać z Orlenem także na Słowacji. Tam jednak sytuacja wydaje się dużo bardziej skomplikowana niż na Litwie.
Transpetrol, o który stara się PERN, formalnie nie jest wystawiony na sprzedaż i nie wiadomo, czy przetarg na zakup jego akcji kiedykolwiek zostanie rozpisany. Co więcej, z Bratysławy, która będzie miała decydujący głos, gdyby jednak doszło do transakcji, dobiegają sprzeczne sygnały. Przed tygodniem nowo mianowany słowacki minister gospodarki Lubomir Jahnatek zadeklarował, że chciałby, aby 100 proc. Transpetrolu znajdowało się w rękach państwa. Pakiet 51 proc. spółki jest wciąż własnością rządu. Kilka dni później słowackie media doniosły, że państwo zamierza odkupić 49-proc. pakiet Transpetrolu za pośrednictwem jednego z czterech największych słowackich banków. Gazeta "Pravda" napisała nawet, że umowa jest już praktycznie gotowa i czeka jedynie na podpis ministra. Wczoraj wszystkim tym rewelacjom zaprzeczała Dagmar Hlavata, która w słowackim resorcie gospodarki odpowiada za PR.
Kilka miesięcy temu wybrano już inwestora, który miałby odkupić pakiet 49 proc. akcji słowackiej spółki. Miała nim być rosyjska spółka Russnieft, ale w czerwcu dość nieoczekiwanie okazało się, że do transakcji nie dojdzie. Wtedy też pojawiła się informacja, że jedynym realnym pretendentem do zakupu papierów Transpetrolu jest polski koncern.