Myślenie o strefie euro tylko w kategoriach wypełnienia kryteriów z Maastricht jest bardzo niebezpieczne. Trochę przypomina to plan zdobycia szczytu górskiego, który drobiazgowo ujmuje, jak dotrzeć na szczyt i dalej zakłada, że zejście z wierzchołka uda się w sposób automatyczny. Każdy doświadczony alpinista wie, że takie myślenie prowadzi do tragedii. Koncentrowanie uwagi na spełnieniu kryteriów, a szczególnie utwierdzanie opinii publicznej, że jest to wystarczający klucz do właściwego funkcjonowania gospodarki w przyszłości, może stać się powodem późniejszego społecznego rozczarowania. Zatem kwestią kluczową jest nie tylko spełnienie kryteriów, ale i zdefiniowanie właściwej polityki gospodarczej po wejściu do wspólnego obszaru walutowego.
Wyżej sformułowana teza w żadnym razie nie stoi w sprzeczności z potencjalnymi korzyściami dla krajów przystępujących do wspólnego obszaru, szczególnie nowych krajów w Unii Europejskiej. Problem nie polega na tym, czy wprowadzić euro, ale jakiej polityki gospodarczej wymaga wspólny obszar walutowy. Taki jest właściwy kierunek myślenia. Dla makroekonomisty łatwe do udowodnienia są korzyści z przystąpienia do wspólnego obszaru walutowego w przypadku krajów, dla których wysokie tempo wzrostu gospodarczego jest warunkiem realnej konwergencji. Szybki wzrost gospodarczy wymaga znacznego udziału inwestycji w PKB. Wysoki poziom inwestycji wymaga z kolei znacznych oszczędności. W krajach o niskim PKB na jednego mieszkańca wewnętrzne oszczędności mogą być zbyt małe z punktu widzenia poziomu inwestycji zapewniających szybki wzrost gospodarczy. Próba wygenerowania przymusowych oszczędności wewnętrznych przez system fiskalny prowadzi do uruchomienia systemu mało efektywnych inwestycji państwowych. Dla nowych krajów w Unii Europejskiej jedynym rozwiązaniem zapewniającym szybki wzrost gospodarczy jest zatem tylko pobudzenie napływu zagranicznych oszczędności.
Po stronie handlu zagranicznego zewnętrznym oszczędnościom odpowiada deficyt na rachunku bieżącym. Wysokie tempo wzrostu gospodarczego przy znacznie wyższym imporcie od eksportu możliwe jest do utrzymania pod warunkiem pewności ciągłego napływu zagranicznego kapitału. Jakiekolwiek istotne falowanie w napływie zewnętrznych oszczędności wywołuje napięcia w bilansie płatniczym i podważa stabilność szybkiego wzrostu. Wejście do strefy euro eliminuje kluczowy w tym zakresie czynnik - ryzyko kursu walutowego. W długiej perspektywie nie ma zatem innej drogi uzyskania szerokiego dostępu do stabilnych źródeł pozwalających na sfinansowanie boomu inwestycyjnego, niż wejście do strefy euro.
Właściwa polityka po wejściu do wspólnego obszaru walutowego polega na odpowiednim wykorzystaniu zewnętrznych oszczędności. Przyspieszenie inwestycyjne musi z kolei zostać wykorzystane do wzrostu wydajności pracy i tym samym poprawy międzynarodowej konkurencyjności gospodarki. Proces ten może zostać zahamowany przez kilka zagrożeń, o ile nie będą one neutralizowane przez stosowną politykę gospodarczą. Konkurencyjność gospodarki może zostać zagrożona gwałtownym wzrostem presji inflacyjnej, spowodowanej zewnętrznym szokiem, chociażby takim, jak wzrost cen paliw. Impuls inflacyjny musi zostać zamortyzowany przez zacieśnienie polityki fiskalnej. Istotna zdolność do obniżenia wydatków budżetowych zależy z kolei od elastyczności budżetu. Elastyczność budżetu nie polega na zdolności do jednokrotnej redukcji wydatków, ale na wypracowaniu mechanizmu właściwej oceny i selekcji wydatków budżetowych. Redukcja wydatków sztywnych, eliminacja mechanizmów indeksacyjnych, zredukowanie ulg i zwolnień podatkowych, zbudowanie mechanizmów politycznych gwarantujących przestrzeganie ustalonych "zasad odpowiedzialności fiskalnej" składają się na długofalowy program zmian fiskalnych stwarzających instrumenty do prowadzenia elastycznej antyszokowej i antycyklicznej polityki fiskalnej. Brak takiej polityki prowadzi do trwałego przyspieszenia inflacyjnego, tym samym do realnej aprecjacji kursu walutowego i w rezultacie do spadku międzynarodowej konkurencyjności gospodarki.
Właściwa polityka fiskalna tłumi szoki inflacyjne, ale może okazać się niewystarczająca dla zapewnienia odpowiedniej dynamiki wydajności pracy. Wystarczy nieelastyczny rynek pracy. W tym przypadku szybkiemu wzrostowi gospodarczemu zaczyna towarzyszyć coraz szybszy wzrost płac. Efekt ten może być spowodowany nadmierną presją związków zawodowych, sztucznym ograniczeniem mobilności siły roboczej, złą organizacją rynku pracy. W długiej perspektywie, źródłem sztywności może się okazać system edukacji, który nie jest w stanie dostarczyć absolwentów o elastycznym profilu wykształcenia i odpowiednim poziomie wiedzy.