Szefowie zmierzającej na warszawską giełdę ukraińskiej firmy cukrowej Astarta Kijew odwiedzą w tym tygodniu Polskę. Mają rozmawiać o przyszłym debiucie na GPW, zaprezentować spółkź, wyniki jej dotychczasowej działalności i plany na przyszłość.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu o tym, że jeszcze w czasie wakacji na naszej giełdzie może się pojawić Astarta Kijew, poinformował prezes GPW, Ludwik Sobolewski. Dodał, że zarząd ukraińskiej firmy pracuje już nad dokumentami, umożliwiającymi debiut. Potwierdziły się wiźc informacje, które "Parkiet" podał w czerwcu.

Przedstawiciele ukraińskiej spółki, podobnie jak miesiąc temu, tak i teraz nie chcą wiele mówić ani o samej grupie kapitałowej, ani o jej planach giełdowych czy biznesowych. Z naszych informacji wynika jednak, że składająca się z ponad 20 podmiotów grupa kapitałowa mogłaby wejść na GPW poprzez zarejestrowane w Holandii przedsiębiorstwo. To ono stałoby się właścicielem kijowskiej firmy i byłoby notowane na naszej giełdzie. Astarta Kijew zajmuje się produkcją cukru oraz jego pochodnych (m.in. melasy). Pieniądze, jakie chce pozyskać z GPW, miałyby jej posłużyć do rozbudowy mocy produkcyjnych, być może postawienia nowych cukrowni.

Wejście spółki z Kijowa na warszawską giełdę może być znaczącym wydarzeniem dla polskiego rynku kapitałowego. Chodzi m.in. o to, że byłby to pierwszy w Polsce debiut firmy zza naszej wschodniej granicy (Astarta Kijew nie jest notowana na żadnym parkiecie). A przypomnijmy, że prezes L. Sobolewski bardzo liczy na pojawienie się w Warszawie takich spółek. Według niego, ich debiuty korespondują z wizją rozwoju GPW, która miałaby się stać regionalnym centrum.

Pojawienie się kijowskiego producenta cukru na naszym parkiecie może być ważne dla ewentualnych akcjonariuszy. Spółka, która - jak wynika z naszych informacji - może się pochwalić dwucyfrową dynamiką przychodów i zysku, zawsze jest potencjalnie łakomym kąskiem dla inwestorów.