Financial Times 14 lipca 2006
Podatki zasilają budżet
- Reagan udowodnił, że deficyt budżetowy nie ma znaczenia - odwołał się do słów byłego prezydenta Dick Cheney. Jednak ostatnia decyzja George?a W. Busha w sprawie tegorocznych przychodów z tytułu podatków świadczy o reinterpretacji idei Reagana. W tym roku 13-proc. wzrost przychodów pozwoli ograniczyć deficyt budżetowy do 2,3 proc. PKB z wcześniejszych 3,2 proc. przewidywanych przez administrację prezydencką. Jest to dobra wiadomość dla USA i światowej gospodarki. Jednak błędem byłoby twierdzić, że władze zamierzają ograniczać wydatki. W kampanii prezydenckiej zapowiadano zamianę okresowych obniżek podatku ustalonych w 2001 r. i 2003 r. na stałą redukcję do 2010 r. Taka deklaracja to dwie ważne wiadomości. Pierwsza z nich uspokajała podatkowych konserwatystów, a druga z kolei zwolenników obniżki podatków jako stałego elementu rozwoju amerykańskiej gospodarki. Pierwsza grupa odbiorców okazała się nie do końca usatysfakcjonowana. Aktualnie, budżet USA powinien notować nadwyżkę, w chwili objęcia stanowiska prezydenta przez George?a W. Busha w 2001 r. W momencie gdy krajowa stopa oszczędności kształtuje się na poziomie około
1 proc. USA powinny przeciwdziałać negatywnemu powiązaniu oszczędności gospodarstw domowych i publicznych. Przychody z podatków ciągle siź wahają. W dużym stopniu zależą one od zmian koniunktury na rynku papierów wartościowych i od poziomu zysków koncernów.