Tylko nieco 2 proc. brakowało w ostatni piątek indeksowi CRB do majowego szczytu. Jego notowania szły w górę przede wszystkim dzięki surowcom energetycznym, drożejącym w wyniku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i obaw przed zakłóceniami dostaw. Na plan dalszy natomiast zeszły kwestie gospodarcze. W górę szły także ceny metali, w czym trudno było dopatrzyć się konsekwencji inwestorów - przy obecnych od wiosny obawach przed zwolnieniem światowej gospodarki wyższe ceny paliw powinny je potęgować i ograniczać zainteresowanie metalami. Zwyciężyło chyba jednak przekonanie, że na niepewne czasy inwestycje w dotąd szybko drożejące surowce jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Stąd popyt na miedz, nikiel czy złoto.
Poniedziałek przyniósł odwrócenie tendencji z poprzedniego tygodnia i towary wyraźnie taniały. Najbardziej w dół na amerykańskich rynkach
poszła cena kakao, bo aż o przeszło 7 proc. W Londynie spadała nawet o 14 proc. Przyczyn upatrywano w likwidowaniu pozycji przez spekulantów, którzy w poprzednich tygodniach zaangażowali się bardzo mocno w grę na zwyżkę ceny kakao. O blisko 5 proc. zniżkowały notowania miedzi, do czego przyczyniło się zakończenie strajku w największej meksykańskiej kopalni Cananea.
O 3 proc. obniżyły się notowania złota, a srebro straciło 4 proc. w efekcie mocniej zwyżki dolara na świecie. Uspokoiły się ceny ropy, która po początkowym wzroście ostatecznie
staniała o ponad 1 proc. Indeks CRB stracił