Polskie banki zarabiają na klientach detalicznych najmniej w Unii Europejskiej - wynika z danych opublikowanych przez Komisję Europejską.
Według KE, na statystycznym kliencie korzystającym z karty kredytowej polski bank zarabiał w 2004 r. (nowszych danych nie ma) 73 euro, wobec 65 euro średniej w UE. Ale jednocześnie dochód brutto ze statystycznego posiadacza rachunku bieżącego wynosił 40 euro, jedną trzecią tego, co w bankach całej Unii. Problem w tym, że o ile w bankach Unii Europejskiej obsługa rachunków bieżących dawała bankom niewiele ponad jedną czwartą dochodów, to w Polsce było to aż 40 proc. Jednocześnie droższe niż średnio w UE karty kredytowe przyczyniały się u nas do wypracowania niewiele ponad 5 proc. z obsługi klientów indywidualnych (choć pod tym względem od średniej unijnej odbiegaliśmy tylko nieznacznie). Jeśli weęmiemy pod uwagę nie tylko przeciętne dochody na danym produkcie, ale też udział tego produktu w całości dochodów banku, okazuje się, że średnio na kliencie polski bank zarabiał w 2004 r. niespełna 88 euro. To o 4 euro mniej niż w Słowacji, niemal o 30 euro mniej od średniej dla dziesięciu krajów, które przed dwoma laty stały się członkami Unii Europejskiej, i o blisko tysiąc euro mniej od "najdroższej" Hiszpanii.
Banki hiszpańskie zarabiają na swoich klientach najwięcej ze względu na to, że ponad połowę dochodów dają im kredyty hipoteczne, których koszt jest tam wyraźnie wyższy od unijnej średniej. W odniesieniu do kilku małych krajów: republik nadbałtyckich, Malty, Cypru i Luksemburga, Komisja Europejska nie opublikowała danych, które pozwoliłyby na porównanie z Polską.
Średni roczny dochód banku z klienta detalicznego dla 25 krajów Unii Europejskiej wynosił w 2004 r. 493 euro, 5,6 razy więcej niż w Polsce.