Nawet 21 miliardów dolarów może być warta jesienna oferta akcji Industrial and Commercial Bank of China (ICBC). Byłby to światowy rekord.
W tym roku na czele jest Bank of China, inny bank zza Wielkiego Muru, który na przełomie maja i czerwca pozyskał od inwestorów 11,2 mld USD. Jego krajowy konkurent może wysunąć się na czoło nie tylko ofert tegorocznych, lecz również w całej historii. Ma szansę zdetronizować japoński telekom NTT DoCoMo, który w 1998 r. przeprowadził ofertę swoich papierów za 18,4 mld USD.
ICBC jest największym bankiem w Chinach. Podobnie jak Bank of China, chce wprowadzić papiery na giełdy w Hongkongu i Szanghaju. Debiut miałby nastąpić w październiku. Prawdopodobnie liczy też na podobny sukces, jaki odniósł Bank of China, którego papiery od początku czerwca podrożały o 19 proc.
Od zeszłego roku na rynku publicznym obecny jest też trzeci z chińskich banków z tzw. wielkiej czwórki - China Construction Bank. Inwestorzy na świecie mają bardzo duży apetyt na chińskie akcje, dlatego czwarty z banków, Agricultural Bank of China, również jest przymierzany do wejścia na giełdę. W ramach przygotowań zostały one zasilone państwowymi pieniędzmi, które pozwoliły im podnieść współczynniki wypłacalności. Za sprzedaż akcji ICBC mają odpowiadać m.in. francuska grupa Credit Suisse, niemiecki Deutsche Bank i amerykański bank inwestycyjny Merrill Lynch. Według informacji agencji Reutera, promocja oferty powinna ruszyć we wrześniu. Natomiast jeszcze w tym tygodniu ma zostać złożony wniosek o dopuszczenie ICBC do notowań na giełdzie w Hongkongu.
Biorąc pod uwagę wartość oferty i procent akcji przeznaczonych do sprzedaży (12 proc. w Hongkongu i 6 proc. w Szang-haju), wartość rynkowa całego ICBC może sięgnąć 116 mld USD. W ten sposób chiński gigant znalazłby się na szóstym miejscu wśród najdroższych banków na świecie. Byłby tuż za amerykańskim JP Morgan Chase.