W wyniku rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie metale taniały w Londynie od początku tygodnia. Uczestnicy tego rynku obawiali się, że coraz droższa ropa naftowa spowoduje spowolnienie wzrostu gospodarczego w skali światowej, a to będzie skutkowało spadkiem popytu na metale przemysłowe.

Wczorajsza wiadomość o wzroście chińskiego PKB aż o 11,3 proc. zmieniła jednak nastroje również na tym rynku. U podstaw tak szybkiego rozwoju chińskiej gospodarki leżał bowiem wzrost inwestycji w I półroczu o ponad 30 proc. Inwestycje przemysłowe zwiększają zaś zużycie metali, bo najpierw potrzebne są one do budowy i wyposażenia fabryk, a później do produkcji. Na ceny aluminium ta wiadomość nie wpłynęła jednak tak drastycznie jak na ceny miedzi. Chiny są bowiem największym na świecie producentem aluminium i w czerwcu zwiększyły tę produkcję o 37 proc.

Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2580 USD, o 10 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2608 USD za tonę. Tona miedzi zdrożała zaś o 160 USD, czyli o ponad 2 proc. Najwyraźniej skutki chińskiego boomu widać na rynku niklu. Metal ten używany do produkcji stali nierdzewnej zdrożał w tym roku o 91 proc. i jego cena jest najwyższa od co najmniej 19 lat. Zapasy monitorowane przez LME są najniższe od roku. W tym roku popyt na nikiel ma o 34 tys. ton przewyższyć jego podaż.