Reklama

W Polsce stawiamy na rozwój organiczny

Rozmowa z Claudiusem Hillą, prezesem Ambry, największego przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją, importem i dystrybucją wyrobów winiarskich w Europie Środkowowschodniej

Publikacja: 24.07.2006 09:39

Właśnie minął rok od giełdowego debiutu Ambry. Jak spółka wykorzystała ten czas?

Rok minął szybko, a to dlatego, że wiele się działo. Udało nam się wykorzystać jedną trzecią środków pozyskanych z emisji. Zgodnie z przedstawionym wcześniej planem, kupiliśmy kilka firm winiarskich w Polsce, podwyższyliśmy udziały w spółce w Rumunii i przejęliśmy znanego producenta win na Morawach. W ostatnich dniach dokupiliśmy też udziały w czeskiej spółce Soare Sekt. Dzięki temu kontrolujemy ją już w stu procentach.

Czy potrafi Pan wskazać największe korzyści wynikające z upublicznienia spółki?

Poza zdobyciem funduszy na rozwój, mieliśmy okazję zaprezentowania naszej strategii rozwoju. Ponieważ debiut był udany, można stwierdzić, iż inwestorzy przyjęli te plany z zaufaniem. Dzięki ich pieniądzom realizujemy nasze zamierzenia o wiele szybciej, niż było to możliwe wcześniej.

Rocznica debiutu zbiega się z zakończeniem roku obrotowego Ambry (30 czerwca). Czy Wasze prognozy dotyczące wyników finansowych się sprawdzą?

Reklama
Reklama

Przypomnę, że w pierwszym giełdowym roku obiecywaliśmy inwestorom 20 mln zł zysku netto. Podtrzymywaliśmy to później kilkakrotnie i dziś, jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników, nie ma powodów, by zmieniać prognozę.

Jednak z tego co pamiętam zysk w wysokości 20 mln zł osiągnęliście już po pierwszym półroczu (pod koniec grudnia). Dlaczego ta kwota nie rośnie przez kolejne miesiące?

To wynika ze struktury przychodów. Naszym głównym produktem do dziś są wina musujące. Ich sprzedaż jest wybitnie sezonowa. Dlatego gros obrotów i zysków przypada na drugi kwartał.

W ciągu tego roku umocniliście się na rynku wina.Jednocześnie do końca zrezygnowaliście z dystrybucji alkoholi mocnych. Czym była podyktowana ta decyzja?

Na wycofaniu się z segmentu mocnych alkoholi zaważyły prognozy mówiące o tym, że rynek winiarski ma znacznie lepsze perspektywy rozwoju. Ostatni rok, w którym według badań AC Nielsen konsumpcja win wzrosła o 10 proc., wódki zaś spadła o 5 proc., potwierdza, że postąpiliśmy słusznie.

Do tej pory wykorzystaliście tylko część pieniędzy z emisji akcji, przeznaczonych na akwizycje. Kiedy wydacie resztę z otrzymanych 56 mln zł?

Reklama
Reklama

Nasza strategia zakłada wykorzystanie tych funduszy w okresie trzyletnim. Na razie wydaliśmy 25 mln zł, więc można śmiało stwierdzić, że plan wykonujemy.

Czy w takim razie można się spodziewać kolejnych przejęć w tym półroczu?

Prowadzimy rozmowy, ale nie jestem w stanie na sto procent powiedzieć, że zakończymy je jeszcze w 2006 roku.

Jakie kierunki interesują Was najbardziej? Czy będziecie nadal inwestować w Polsce?

Nasza strategia zakładała wzmocnienie na rynkach, na których już istniejemy. W Rumunii, Czechach i na Słowacji. Jeżeli chodzi o nowe rynki, to w pierwszej kolejności myślimy o Węgrzech.

Który z tych rynków jest najbardziej obiecujący?

Reklama
Reklama

Najsilniejszą pozycję mamy oczywiście w Polsce. Co trzecie wino tu sprzedawane pochodzi od którejś ze spółek naszej grupy. Jednak każdy rynek, na których działamy, ma jeszcze spory potencjał.

Czy w Czechach i Rumunii jest jeszcze co przejmować?

Akwizycje są możliwe w każdym państwie, w których działamy.

Słyszałem też o planach dotyczących krajów bałtyckich?

To również interesujący nas kierunek, bo konsumpcja wyrobów winiarskich w tym rejonie jest kilkakrotnie większa niż w Polsce. Mamy tam stałych partnerów handlowych. I intensywnie monitorujemy popyt.

Reklama
Reklama

Rozumiem, że Ambra może tam kupować wyłącznie spółki dystrybucyjne?

O dziwo, nie tylko. Wina musujące są produkowane przez lokalne zakłady. A to dla nas tradycyjnie atrakcyjny segment.

W Polsce dokonaliście przejęć spółek zajmujących się dystrybucją tzw. win spokojnych. To produkty importowane i zazwyczaj droższe niż wina musujące, które przeważały w Waszej ofercie. Czy rozwój w kraju będzie dalej szedł w tym kierunku?Wina spokojne są tą kategorią, która zanotowała w ostatnim roku największy wzrost. Nasze zakupy miały na celu pojawienie się we wszystkich podkategoriach tego segmentu. Spółka TiM jest liderem w imporcie i handlu tańszymi winami stołowymi. Natomiast Centrum Wina i Gidor sprowadzają wina droższe. W oparciu o tź ostatnią firmę będziemy budowali sieć specjalistycznych sklepów. Dziesięć pod nazwą "Wine Club" już otworzyliśmy, a do końca roku będzie ich dwadzieścia. Natomiast Centrum Wina to doświadczony i jeden z dwóch największych dostawców dla gastronomii. W sumie oferujemy wina od 5 zł do 5 tys. zł. Mamy produkty ze wszystkich liczących się obecnie regionów winiarskich. Nie jestem dziś w stanie powiedzieć, jakie wina będą masowo pili Polacy w przyszłości, bo że będą pili wino, jest pewne. Czy nadal będą to głównie trunki bułgarskie, czy może coraz bardziej popularne produkty z Nowego Świata (Ameryka Południowa, Australia, Rebublika Południowej Afryki). Jednak tak dobraliśmy spółki w naszej grupie, by być przygotowanym na każdą ewentualność.

Czy to znaczy, że w kraju stawiacie na rozwój organiczny?

Nie wykluczam, że polski rynek będzie się jeszcze konsolidował. Jeżeli pojawi się ciekawa oferta, to na pewno ją rozważymy. Jednak uważam, że obecnie mamy ofertę pełną, którą należy jedynie rozwijać.

Reklama
Reklama

Czy rzeczywiście wierzy Pan w sukces wina na polskim rynku?

Wino już stało się popularne. Źeby to stwierdzić, niepotrzebne są żadne statystyki. Wystarczy uważnie obserwować życie codzienne. W dużych miastach powstają wyspecjalizowane sklepy. Bez takiego punktu nie obejdzie się żadna galeria handlowa. Półki z winami w hipermarketach wcale nie są krótsze od tych z wódkami, a w czasie letniego grillowania wino coraz częściej zastępuje piwo.

Powrócę jeszcze do spraw korporacyjnych. Główny akcjonariusz Ambry Sektkellerei Schloss Wachenheim (SSW) zmniejszył niedawno swoje zaangażowanie w spółce z 75 proc. do 61 proc. Czy należy spodziewać się dalszej wyprzedaży papierów?

Przypominam, że wprowadzając Ambrę na giełdę, niemiecki akcjonariusz zapowiadał redukcję swoich udziałów do 51 proc. Sprzedaż 14 proc. walorów to spełnienie tamtej deklaracji. Nie mogę natomiast powiedzieć, czy, kiedy i w jakich ilościach SSW będzie sprzedawał kolejne akcje.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama