We wszystkich trzech wymienionych wyżej krajach, które razem z Polską przystąpiły do Unii Europejskiej, stopy są podnoszone i być może jeszcze będą w tym roku przede wszystkim po to, by okiełznać inflację i zapobiec spadkom kursów lokalnych walut.
W Polsce też inflacja wzrośnie
Niski poziom inflacji jest jednym z podstawowych kryteriów branych pod uwagę przy rozpatrywaniu wniosków o przyjęcie do strefy euro. Średnia stopa inflacji dla Polski, Węgier, Słowacji i Czech sięga obecnie 3 proc. w porównaniu z 2,5 proc. dla strefy euro. Przy czym w Polsce inflacja jest najniższa w całej Unii, chociaż NBP spodziewa się jej wzrostu w grudniu br. do 1,5 proc. z 0,9 proc. w maju.
- Tendencja do podnoszenia stóp nie jest fenomenem naszego regionu. Presja inflacyjna zmusza niemal wszystkich do podwyżek. Różne mogą być przyczyny inflacji, ale wysokie ceny paliw i wysokie tempo wzrostu sprzyjają jej wszędzie - wyjaśnia Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas. - W tej sytuacji należy spodziewać się w II półroczu szybszego wzrostu cen konsumpcyjnych również w Polsce - dodaje. Przyczyni się do tego presja płacowa i gorsze zbiory, zwłaszcza warzyw i owoców, a udział cen żywności w polskim koszyku inflacyjnym jest duży. - Samo podnoszenie stóp procentowych w miarę wzrostu inflacji nie studzi koniunktury, ale wzrost stóp realnych, a zwłaszcza spodziewane osłabienie tempa wzrostu w strefie euro, wpłynie niekorzystnie na rozwój również naszego regionu w 2007 r. - twierdzi M. Dybuła.
Słaby forint zmusza