Reklama

Przepis na miliony

Publikacja: 27.07.2006 09:37

Mój kolega ma rację. Dziś, podobnie jak w czasach internetowej hossy, bardzo łatwo zostać milionerem. Wtedy wystarczyło otworzyć portal, vortal czy inne wirtualne cudo i albo wprowadzić je na giełdę, albo znaleźć dużą firmę - dobrze by było, żeby giełdową, bo nikt tak nie leciał na internet, jak starzy wyjadacze z giełdy - i sprzedać swój biznes. Co z tego, że to był biznes z małymi obrotami, sporymi stratami, skoro z wielkimi perspektywami. A później można było liczyć pieniądze w cieniu np. kokosowej palmy, popijając schłodzonego drinka i sycąc oczy miejscowymi, zapewne egzotycznymi, pięknościami. I tak bez końca.

Pamiętacie jeszcze, ile za internetowe spółki płacił Elektrim czy np. nasz narodowy operator telekomunikacyjny? Kto bogatemu zabroni? Zwłaszcza kiedy mógł nas tak jak TePsa odzierać z kasy w ramach "tradycyjnego" biznesu, przy bezruchu wszelkich strażników wolnego - hi, hi - rynku, zwłaszcza telekomunikacyjnego, hi, hi. Ale dosyć wspomnień.

Teraz też jest patent na milionera. Nie trzeba nawet strony internetowej. Wystarczy mieć Karkosika za wspólnika! "Parkiet" pisze, że Karkosik ma Centerneta, a Centernet ambicje komórkowe, tylko brakuje mu tzw. finansowania. Ale ściema. Jak to brakuje? Wystarczy, że spółeczka wejdzie na giełdę, a będzie mogła sprzedawać akcje po 100 albo 1000 zł - co za różnica. I wcale nie musi mieć wiarygodnych prognoz, dużych przychodów, zysków i superbiznesplanu. Wystarczy Karkosik jako właściciel. Ja nie wiem, na co on czeka. Ale to by była oferta - aż by się dymiło, szanowni Państwo. Jego nazwisko lepiej brzmi niż hasło "internet". Po spółkach internetowych albo tych, co o internecie mówiły (pamięta ktoś Łukbut "zaorany" zdaje się ostatecznie przez przyjaciół Gierowskiego?), często nie ma śladu, a spółki Karkosika - proszę bardzo, są. I jakie plany mają jeszcze.

Zobaczymy, co z tych planów wyjdzie, zobaczymy. Albo to będzie wielka wiktoria, albo przykre pożegnanie, jak z internetowymi marzeniami. I cisza, jak w przypadku doktora Kulczyka, co się podobno trzyma z daleka od naszej giełdy (jak to jest z tym Pekaesem?). Ale, nie ma co gadać o przyszłości. Trzeba zarabiać miliony, miliardy. Tylko jak Karkosika wziąć na wspólnika? Wie ktoś?

Szymon Mordowicz

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama