Reklama

Gra o Unimil zaczyna się toczyć od nowa

Do 17 sierpnia potrwa przerwa w obradach walnego zgromadzenia akcjonariuszy Unimilu. Komu to pomoże?

Publikacja: 28.07.2006 08:00

Walne zgromadzenie akcjonariuszy producenta prezerwatyw nie przyjęło wczoraj żadnej z proponowanych wcześniej uchwał. Wbrew oczekiwaniom nie zmieniło rady nadzorczej ani nie zdecydowało o podziale akcji w stosunku 1 do 10. Dlaczego? Przedstawiciel funduszu emerytalnego Bankowy, który ma 11,73 proc. akcji Unimilu, poprosił o przerwę w obradach. Do jego wniosku przychyliła się większość akcjonariuszy, w tym inwestorzy indywidualni Maciej Zientara i Daria Duda (mają po około 10 proc. kapitału).

Na NWZA nie było przedstawicieli Ansella, który zabiega o przejęcie polskiej spółki. Na razie w wezwaniu nie kupił żadnej akcji. Wezwanie trwa jednak nadal. - Także w drugim terminie nikt nie sprzeda mu akcji - ocenia Maciej Zientara. Ansell oferuje 50 zł za walor. We wtorek poinformował, że ceny na razie nie podniesie. Tymczasem na giełdzie kurs Unimilu jest sporo wyższy. Na zamknięciu wczorajszej sesji wyniósł 54,7 zł, jednak w trakcie ostatnich dni za akcje polskiej spółki płacono nawet ponad 3 zł więcej.

Warto czekać?

Dlaczego główni akcjonariusze Unimilu nie podjęli wczoraj żadnych decyzji? - W biznesie trzeba być cierpliwym - komentuje Maciej Zientara. Nie chce sprecyzować, co ma na myśli. Zientara dzień wcześniej zapewniał w rozmowie z "Parkietem", że zostanie przewodniczącym rady nadzorczej. Na razie tak się nie stało, co może świadczyć o tym, że inni akcjonariusze jeszcze nie zdecydowali, czy sprzedać akcje Ansellowi, czy też pozwolić inwestorowi indywidualnemu na realizację jego pomysłów. Niektórzy analitycy sądzą jednak, że właściciele Unimilu chcą po prostu zyskać na czasie i zaczekać na dalsze kroki Australijczyków: wyższą cenę w wezwaniu lub rezygnację z próby przejęcia polskiej spółki.

Kto kogo przeczeka

Reklama
Reklama

- Twarde stanowisko Australijczyków w sprawie ceny miało w zamyśle skłonić niezdecydowanych inwestorów do sprzedaży akcji w wezwaniu - mówi Remigiusz Sopel, analityk Domu Maklerskiego IDMSA. - Nie znaczy to jednak, że koncern ostatecznie nie zmieni oferty. Ma wiele możliwości, z których może skorzystać. Jest to m.in. ogłoszenie kolejnego wezwania lub zmiana warunków trwającego - dodaje. Na to właśnie mogą liczyć akcjonariusze, w tym obecni na walnym zgromadzeniu. Ogłaszając przerwę w obradach NWZA uchylili się od wzięcia odpowiedzialności za spółkę. Tym samym nie odstraszyli inwestora, ale dali mu sygnał, że wszystko jeszcze jest możliwe.

R. Sopel sądzi, że Australijczycy poczekają z decyzjami do zakończenia trwającego wezwania. - Ansell prawdopodobnie podwyższy cenę, jednak dopiero po sprawdzeniu, ilu akcjonariuszom wystarczyło 50 zł za akcję - mówi analityk IDMSA.

Przejęcie kwestią czasu

Eksperci są zgodni co do przyszłości Unimilu. Uważają, że struktura akcjonariatu (wśród znaczących udziałowców są tylko inwestorzy finansowi - instytucjonalni i indywidualni) zachęca graczy z branży do przejęcia firmy.

- Jeśli Ansell zrezygnuje z kolejnych wezwań, to z pewnością jeden z dużych graczy na rynku prezerwatyw (np. brytyjski SSL z marką Durex), ale niekoniecznie już Australijczycy, będzie przez najbliższe kilka lat skupował na giełdzie akcje polskiego przedsiębiorstwa - twierdzi Remigiusz Sopel.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama