Ustawa o indywidualnych kontach emerytalnych przewiduje, że po upływie roku od założenia można bez karnych opłat zmienić formę oszczędzania bądź instytucję prowadzącą rachunek. Jak się okazuje, decyduje się na to niewielu posiadaczy kont. Z danych KNUiFE wynika, że w drugim półroczu 2005 r. założono tylko 428 nowych kont związanych z dokonaniem wypłaty transferowej z innego IKE. Tymczasem liczba wszystkich nowych IKE otwartych w tym okresie przekraczała 278 tys.
Zbiorcze dane całego rynku za pierwsze półrocze 2006 r. nie są jeszcze znane, ale jak informują osoby zarządzające aktywami na IKE, sytuacja siź nie zmieniła. - Liczba osób, które decydują się przenieść pieniądze, jest marginalna - podaje Anna Filipowska z Union Investment TFI. W PKO BP w pierwszych sześciu miesiącach br. około 1 proc. posiadaczy IKE zdecydowało się na przeniesienie - informuje Magda Kopcińska. Pieniądze nie są też transferowane z IKE prowadzonych w ramach polis ubezpieczeniowych. W PZU Życie zaledwie 0,02 proc. osób skorzystało z tej możliwości.
Zdaniem A. Filipowskiej, główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest niszowość produktu, jakim jest indywidualne konto emerytalne. - Poza tym, maksymalne kwoty wpłat są na tyle niskie, że ewentualna korzyść ze zmiany nie wydaje się być istotna dla klientów.
Pogląd ten zdaje się podzielać Barbara Tomczuk, dyrektor zarządzająca DI BRE Banku. - Nasi inwestorzy nie przykładają do IKE zbyt dużej wagi - mówi. Aleksandra Myczkowska z BGŹ uważa natomiast, że niewiele osób decyduje się przenieść, bo klienci cenią sobie bezpieczeństwo, więc nie są skłonni do zmian.
Jak dodaje jednak A. Filipowska, ze względu na długi termin inwestycji, osiągane przez zarządzających IKE wyniki będą mieć jednak dla przyszłych emerytów niebagatelne znaczenie. Dlatego radzi się im przyglądać i brać pod uwagę możliwość transferu.