Reklama

Mamy modę na wypłacanie dywidend

Jeszcze 5 lat temu giełdowe firmy wypłaciły akcjonariuszom zaledwie 1,4 mld zł. Dziś jest to niemal 12 miliardów złotych. Można śmiało powiedzieć, że na warszawskim parkiecie zapanowała prawdziwa "dywidendowa hossa"

Publikacja: 31.07.2006 09:35

Kwota wypłacana inwestorom przez spółki giełdowe rośnie z roku na rok. W 1998 było to jedynie 0,66 mld zł, a rok temu już 6,8 mld zł (ponad 10 razy więcej). W tym roku spółki giełdowe planują wypłacenie inwestorom około 12 miliardów złotych. Co jest przyczyną tak ogromnego wzrostu popularności dywidend wśród firm notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie?

W sytuacji gdy trwa hossa, a akcje drożeją o kilkadziesiąt procent rocznie, niewielu inwestorów jest zainteresowanych dodatkowymi zyskami, jakie można osiągnąć dzięki dywidendom. Jednak gdy wzrost indeksów traci impet, nawet kilka procent zysku z wypłat może okazać się atrakcyjnym kąskiem.

Bezpieczny zysk?

Akcjonariusze cenią sobie spółki płacące dywidendy. Choćby dlatego, że firmom stale dzielącym się zyskiem z akcjonariuszami, przypisuje się zdolność do regularnego osiągania zysków. Spore poczucie bezpieczeństwa daje fakt, że wysokość dywidend jest zupełnie niezależna od dochodów ze wzrostów kursów akcji. Jest to jednak wrażenie dość złudne, ponieważ w rzeczywistości wysokość wypłat zależy zwykle od wyników firmy, a te przewidzieć jest często nie łatwiej niż kształtowanie się samego kursu.

Miarą atrakcyjności dywidendy jest tzw. stopa dywidendy. Liczy się ją, dzieląc dywidendę przypadającą na jedną akcję przez cenę akcji. Im jest ona wyższa, tym korzystniejsza dla akcjonariuszy. W ostatnich latach przeciętna stopa dywidendy dla spółek giełdowych wahała się w przedziale 2,3-6 proc. Jest to stosunkowo niewiele dla osób, które szukają w dywidendach bezpiecznego sposobu lokowania kapitału. Zwłaszcza gdy jako alternatywę przyjmiemy inwestycje w niemal pozbawione ryzyka obligacje skarbowe. Jedynie w 2005 roku przeciętna stopa dywidendy dla płatników była wyższa niż średnia roczna rentowność 10-letnich obligacji Skarbu Państwa. Wcześniej kształtowała się ona z reguły na wyraźnie niższym poziomie niż zyski, jakie można zdobyć z obligacji. Z drugiej strony, nie jest wykluczone, że gdy utrzymają się niskie stopy procentowe, a spółki wciąż coraz chętniej będą wypłacać część zysku akcjonariuszom, ta sytuacja wkrótce się zmieni. Tym bardziej że na zachodzie dywidendy oferowane udziałowcom przez firmy są z reguły sowitsze, a polityka dywidendowa dużo stabilniejsza. Pod tym względem jesteśmy wciąż daleko w tyle za rozwiniętymi rynkami.

Reklama
Reklama

Na najhojniejszych

można zarobić

Niemniej jednak, jeśliby zainwestować pieniądze w firmy, które były w ubiegłych latach najhojniejsze w dzieleniu się zyskami, można by zarobić całkiem niezłe sumy. Na uwagę zasługuje na przykład Mondi, które w latach 2001-2005 notowane było przy średniej stopie dywidendy na poziomie 9,4 proc. Niewiele gorszy był Elzab - 8,2 proc. - czy LZPS - 7,1 proc. Jest to dobry wynik, biorąc pod uwagę, że WIG20 rósł od początku istnienia średnio o 9,2 proc. rocznie. Bardzo duże dywidendy wypłacały też Narodowe Fundusze Inwestycyjne (ponad 40 proc.). Tu jednak sytuacja jest nieporównywalna. Nie chodzi bowiem o dzielenie się zyskiem, ale o dystrybucję aktywów do akcjonariuszy przez rozwiązujące się fundusze.

Lepsze wyceny

dzięki dywidendzie

Inwestorom zwykle zależy także na tym, by firmy nie przetrzymywały nadmiaru gotówki, której nie wykorzystują do podstawowej działalności. Odnosi się to zwykle do dużych firm, które okres intensywnego wzrostu mają już za sobą. Mniejsze firmy, które potrzebują sporych pieniędzy na rozwój i inwestycje, zwykle mniej chętnie odnoszą się do wypłacania dywidend czy skupów akcji własnych.

Reklama
Reklama

Ważny argument za płaceniem dywidend to również fakt, że spółki dzielące się zyskiem z akcjonariuszami oraz prowadzące rzetelną politykę dywidendową są zwykle lepiej wyceniane. Tę teorię potwierdzają doświadczenia z warszawskiego parkietu. Wśród firm, które można zaliczyć do szeroko pojmowanego grona regularnych płatników (przynajmniej 2 dywidendy w latach 2001-2005), wyższe wskaźniki fundamentalne mają te, które były w przeszłości hojniejsze dla akcjonariuszy. Dla spółek, których średnia stopa dywidendy w latach 2001-2005 była niższa od 1 proc., przeciętne C/WK wynosi 2,25. Firmy, które płaciły średnio 1-2 proc., mają już wskaźnik ceny do wartości księgowej na poziomie około 2,38, natomiast dla stóp dywidendy z przedziału 2-3 proc. to już 2,6. Różnica jest więc dość wyraźna. Zwiększony popyt na papiery firm płacących dywidendy objawia się też szczególnie przed samym dniem przyznania prawa do dywidendy. Ceny akcji zwyżkują nawet o kilkadziesiąt procent w reakcji na informację o dywidendzie. Naturalnie, im większa wypłata, tym większy wzrost kursów.

Dobrym przykładem jest Elzab. Gdy 11 kwietnia tego roku główni akcjonariusze ogłosili chęć wypłaty dywidendy w wysokości 3,45 zł na akcję, walory firmy kosztowały 23,80 zł. 30 maja, dzień przed ustaleniem prawa do dywidendy, handlowano nimi już po 32,20 zł, co oznacza wzrost o ponad 35 proc. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Mostostalu Płock. W reakcji na wiadomość o możliwej dywidendzie w wysokości 5 zł (ostatecznie okazało się, że będzie to 7,50 zł) przy cenie 21,50 zł notowania akcji w niedługim czasie wzrosły o 36 proc.

Szkodliwy drenaż

spółek

Wypłaty dywidend mają jednak także przeciwników. Głównym powodem obaw wielu akcjonariuszy jest delikatna granica, jaka znajduje się między dystrybuowaniem nadmiaru gotówki do inwestorów, a faktycznym drenowaniem spółki. O taki drenaż szczególnie często oskarżany jest Skarb Państwa, który niedobory funduszy spowodowane opóźnieniami w prywatyzacji stara sobie rekompensować dochodami z dywidend. O ile w przypadku KGHM można jeszcze tłumaczyć wysoką dywidendę rekordowymi cenami surowców lub przypływem gotówki ze sprzedaży kopalń w Kongo, o tyle dla wysokiej dywidendy Polkomtela (znaczącymi udziałowcami firmy są m.in. PKN Orlen i KGHM) trudno już znaleźć racjonalne wyjaśnienie. Aby zaspokoić roszczenia akcjonariuszy, firma nie tylko będzie zmuszona skorzystać z wypracowanego zysku, ale także w konsorcjum banków zaciągnie ogromny, opiewający na 1,6 mld zł kredyt, który pomoże w finansowaniu wypłat. Do tego wszystkiego trzeba dodać fakt, że Polkomtel jest spółką działającą w prężnie rozwijającej się branży telekomunikacyjnej, więc potrzeby kapitałowe na rozwój i inwestycje są ogromne.

Taki "dywidendowy drenaż" nie jest jednak tylko naszą przypadłością. W Stanach Zjednoczonych bywały wypadki, że firmy, nie mając gotówki na pokrycie dywidendy, zmuszone były płacić ją w inny sposób.

Reklama
Reklama

DuPont zaoferował niegdyś akcjonariuszom w ramach podziału zysku akcje General Motor, a wielkie firmy monopolowe w ciężkim dla przedsiębiorstw okresie drugiej wojny światowej rozdzielały między udziałowców butelki whisky.

Najciekawszą formę wypłaty zaproponowała jednak firma Dundee Crematorium, która zaoferowała inwestorom rabaty na usługi krematoryjne.

I znowu te podatki

Mocnym argumentem przeciw dywidendom są także kwestie podatkowe. W przypadku gdy kapitał jest zatrzymany w spółce, akcjonariusz płaci podatek dopiero w momencie sprzedaży akcji. Jest to bardziej korzystne, niż gdy część zysków jest mu zabierana wcześniej razem z dywidendą. Za wszystkim stoi zmienna wartość pieniądza w czasie. Gdyby nie podatek od dywidendy (pobierany razem z wypłatą, zwykle na przełomie drugiego i trzeciego kwartału), utracona gotówka mogłaby jeszcze spokojnie do końca roku na siebie zarabiać.

Liczy się koniunktura

Reklama
Reklama

w Polsce

Wzrost popularności dywidend ma też na pewno związek z coraz lepszą koniunkturą w kraju. Gdy firmom wiedzie się lepiej i mają większe zyski, są bardziej skore do sowitego dzielenia się nimi z inwestorami. Dość wyraźna jest zależność między klimatem gospodarczym w kraju a liczbą płatników na GPW. Dywidendy za rok 2001 (wtedy wzrost PKB wyniósł zaledwie 0,2 proc.) wypłaciło 26 proc. notowanych przedsiębiorstw. Zyskiem za rok 2004, kiedy dynamika PKB wyniosła 4,0 proc., postanowiło się już podzielić 33 proc. firm.

Systematycznie rośnie nie tylko liczba płatników, ale także wielkość dywidend. Dla firm z indeksu największych spółek giełdowych średnia wysokość dywidendy w 2002 roku wyniosła jedynie 0,7 proc. W tym roku będzie to prawdopodobnie około 2,3 proc. Co ciekawe, na wypłatę przynajmniej niewielkiej części zysku dla akcjonariuszy coraz częściej decydują się także spółki z branży informatycznej. W tym roku stopa dywidendy dla firm z indeksu WIG Informatyka wyniesie 0,6-0,7 proc. To niewiele, ale jeszcze przed czterema laty wypracowanymi dochodami nie podzieliła się z udziałowcami żadna z tych spółek. Może być to znak, że nawet w najbardziej rozwojowym segmencie na GPW inwestorzy stają się powoli znudzeni płaceniem za same perspektywy i zaczynają domagać się prawdziwych zysków.

Polskie dywidendy, w porównaniu z zachodnimi standardami, to wciąż małe kwoty. Wiele firm wypłaca tylko niewielką część zysku. Systematyczność i stabilność wypłat dotyczy niewielu firm.

Na warszawskim parkiecie nie ma ani jednej spółki, która regularnie co roku płaci akcjonariuszom coraz wyższe dywidendy. Zyski z wypłat są zwykle niższe od rentowności obligacji, a ryzyko, które trzeba podjąć, żeby otrzymać dywidendę, wyższe niż w przypadku lokaty w papierach dłużnych. Wszystko to sprawia, że na co dzień - szczególnie obecnie gdy trwa hossa - inwestorzy o wiele bardziej liczą na wzrost kursów, niż zajmują się pojedynczymi procentami z dywidend. Hossa jednak kiedyś się skończy i prawdopodobnie wówczas spółki dywidendowe wrócą do łask. Może więc warto zainteresować się nimi już teraz?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama