Średnia cena mieszkania wyniosła w ub. r. 1390 zł za metr kwadratowy - to oficjalne dane GUS, na podstawie informacji z kancelarii notarialnych. Przeciętna cena poszła w ub.r. w górę o 20 proc. Ten wzrost nie był jednak równomierny, a w przypadku województwa zachodniopomorskiego mieliśmy nawet do czynienia ze spadkiem cen. Największe podwyżki miały miejsce w woj. łódzkim - metr kwadratowy podrożał o ponad połowę, do 1178 zł. W Wielkopolsce metr kwadratowy podrożał w ub.r. o 31 proc. Na Mazowszu skala podwyżek była niewiele mniejsza (niemal 30 proc.).
Jak się okazuje, dwa razy szybciej niż "lokale mieszkalne" drożały w ub.r. "budynki mieszkalne". W tym wypadku z najszybszym wzrostem cen mieliśmy do czynienia w Wielkopolsce. Według GUS, cena domu poszła tam w ub.r. w górę o 667 proc., do 851 zł za metr kwadratowy. W drugim pod tym względem Łódzkiem wzrost wyniósł "tylko" 163 proc. Szybko drożały również budynki handlowo-usługowe i biurowe. W przypadku tych pierwszych średnia cena poszła w górę o niemal 27 proc. Metr kwadratowy biurowca podrożał o 30 proc.
Skąd spadek obrotów
Według GUS, w ub.r. zawarto w Polsce niemal 213 tys. transakcji kupna/sprzedaży nieruchomości. Najwięcej (80,9 tys.) dotyczyło ziemi rolnej. Właściciela zmieniło 70,6 tys. mieszkań. Co ciekawe, liczba transakcji dotyczących nieruchomości spadła w porównaniu z 2004 r. Dotyczyło to wszystkich kategorii nieruchomości. W przypadku mieszkań spadek przekroczył 13 proc.
Czy szybki wzrost mieszkań, któremu towarzyszy "spadek obrotów na rynku", nie oznacza, że na rynku nieruchomości mamy do czynienia z bańką spekulacyjną? Jak wynika z wczorajszej informacji GUS - niekoniecznie. "Jest to wynik wydłużających się procedur uregulowania stosunków własnościowych nieruchomości będących w zarządzie Skarbu Państwa i gmin, co wpływa na spowolnienie tempa prywatyzacji i sprzedaży nieruchomości - w trybie bezprzetargowym na preferencyjnych warunkach. Ponadto na uwagę zasługuje również to, że kończy się proces prywatyzacji zasobów mieszkaniowych będących we władaniu zakładów pracy" - napisali analitycy GUS.