Reklama

Rozdmuchany pesymizm

Po co tworzyć scenariusze oderwane od rzeczywistości i przypisywać im nadmierne szanse realizacji?

Publikacja: 01.08.2006 07:55

Piotr Ciżkowicz, w artykule "To jednak przesadny optymizm" ("Parkiet" z 26 lipca), nawiązał do jednego z moich wcześniejszych artykułów, w którym przedstawiałem argumenty świadczące o tym, że oczekiwania inwestorów na podwyżki stóp procentowych już w 2006 r. są przesadzone. W polemice autor zarzucił mi, że nie doceniam presji inflacyjnej wynikającej z poprawy sytuacji na rynku pracy. Ponieważ większość argumentów wykorzystanych przez Piotra Ciżkowicza tylko pozornie świadczy o zagrożeniu wzrostem cen, czuję się zobowiązany do nich nawiązać.

Po pierwsze, autor wspomnianej polemiki twierdzi, że "od kilku kwartałów dynamika jednostkowych kosztów pracy jest znacznie wyższa od bieżącej inflacji", co powinno przyczyniać się do szybszego wzrostu cen. Nie wiem, skąd u P. Ciżkowicza bierze się obawa przed utrzymywaniem się dynamiki jednostkowych kosztów pracy (ULC) ponad dynamiką cen. Skoro obecnie wskaźnik CPI kształtuje się na poziomie znacznie niższym nawet od dolnej granicy celu inflacyjnego, jego wzrost powinien stanowić raczej powód do zadowolenia, a nie do niepokoju. Problem mógłby pojawić się dopiero wówczas, gdyby wzrost kosztów pracy znacznie przekraczał poziom celu inflacyjnego (2,5 proc.). Moim zdaniem, nic nie wskazuje, że mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją. Otóż szacunki na podstawie danych GUS pokazują, że tempo wzrostu ULC w I kwartale bieżącego roku wyniosło 1,5 proc. r./r. Nawet stosując najbardziej pesymistyczną miarę (według badań BAEL), wzrost jednostkowych kosztów pracy wyniósł zaledwie 2,6 proc. Tak czy inaczej, nawet przy niezwykłej wyobraźni trudno uznać ten poziom za znacznie wyższy od celu RPP.

Co więcej, Piotra Ciżkowicza oburzyło to, że w swoim artykule powoływałem się na zmiany ULC w przemyśle, a nie w całej gospodarce. Otóż autor najwyraźniej pominął fakt, że mój tekst dotyczył zmian w rynkowych oczekiwaniach odnośnie do stóp procentowych. Ponieważ rynki finansowe relatywnie silnie reagują na publikowane co miesiąc dane o produkcji przemysłowej oraz wynagrodzeniach, naturalnym rozwiązaniem było odwoływanie się do danych, które mają bezpośredni wpływ na przewidywania inwestorów. Jest to o tyle istotne, że dane dla całej gospodarki (a nie tylko przemysłu) są publikowane z dużym opóźnieniem i mają niewielkie znaczenie dla rynków finansowych. Ponadto, skala poprawy jednostkowych kosztów pracy w przemyśle w ostatnich miesiącach była na tyle duża, że pozwala oczekiwać, iż wzrost ULC w całej gospodarce (będący średnią dla wszystkich sektorów, w tym przemysłu) pozostał w II kw. br. na umiarkowanym poziomie.

Pomijając kwestie zmian w kosztach pracy, które już zapewne nużą większość czytelników, warto zwrócić uwagę na zagadnienia związane z podwyżkami płac w sektorze publicznym. Zdaniem P. Ciżkowicza, wzrost wynagrodzeń w tej części gospodarki może przekładać się na żądania płacowe w sektorze prywatnym. Problem polega na tym, że prywatne firmy działają obecnie w zupełnie innych warunkach niż podmioty sektora publicznego. W szczególności dyscyplina płacowa jest wciąż utrzymywana na wysokim poziomie i z tego powodu wysokość podwyżek w górnictwie ma jednak niewielki wpływ na gotowość pracowników z sektora usług do walki o wyższe wynagrodzenia.

W tekście P. Ciżkowicza padały sformułowania, świadczące o tym, że zarówno ceny, jak i płace mogą w najbliższym czasie rosnąć szybciej niż w poprzednich miesiącach. Autor nie podaje jednak żadnych argumentów, które mogłyby świadczyć o tym, że dalszy wzrost inflacji i płac byłby nadmierny i szkodliwy dla polskiej gospodarki. Można odnieść wrażenie, że perspektywa wzmocnienia presji cenowej jest sama w sobie czymś złym, przed czym należy przestrzegać.

Reklama
Reklama

Jak zwykł mawiać słynny Chuck Norris: "Nasze możliwości są ograniczane tylko przez naszą wyobraźnię". Otóż można snuć wizję galopującej inflacji oraz gwałtownych podwyżek wynagrodzeń. Można również przez kilka lat powtarzać slogany o rosnącej presji cenowej i konieczności daleko posuniętej ostrożności w polityce monetarnej. Tylko po co tworzyć scenariusze oderwane od otaczającej nas rzeczywistości i przypisywać im nadmierne szanse realizacji?

Tym tekstem kończymy wymianę poglądów na temat możliwości podwyżek stóp

procentowych w tym roku. Redakcja

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama