Katowicki Spin nie zaliczy pierwszego półrocza do udanych. - Nasze rezultaty za ten okres oceniam neutralnie. Będą lepsze od danych za pierwsze trzy miesiące roku, ale przyznaję, że liczyliśmy na więcej - powiedział Michał Górski, prezes informatycznej firmy.
W I kwartale Spin, produkujący oprogramowanie oraz świadczący usługi wdrożeniowe, miał (na poziomie skonsolidowanym) 45 mln zł przychodów i 2 mln zł straty netto. Prezes nie chciał ujawnić, jakimi wynikami spółka zakończyła II kwartał. - Raport finansowy na ten temat opublikujemy 7 sierpnia - uciął. Przyznał jednak, że okres kwiecień-czerwiec należał do bardzo ciężkich, jeśli chodzi o pozyskiwanie nowych zleceń. - Naszymi klientami są spółki z państwowym rodowodem i administracja publiczna. W obu sektorach panuje całkowity zastój decyzyjny, jeśli chodzi o ogłaszanie i rozstrzyganie jakichkolwiek przetargów, w tym tych na systemy informatyczne - mówił prezes.
Tymczasem Spin ponosi koszty związane z przygotowaniami do dużych wdrożeń, które są odsuwane w czasie. - Przykładem może być system PESEL 2. Wciąż słyszymy deklaracje, że przetarg wkrótce zostanie ogłoszony. Spin chce wziąć udział w konkursie. Poniósł i wciąż ponosi znaczne wydatki z tym związane - tłumaczył M. Górski.
Mimo to prezes pozytywnie wypowiada się na temat kolejnych kwartałów. - Mamy nadzieję, że rynek zamówień publicznych w końcu się odblokuje. Jest to dla nas szansa na nowe kontrakty, które poprawią rezultaty kolejnych miesięcy - stwierdził. Zapewnił, że dane za III kwartał będą lepsze niż w I i II kwartale. - Nasze wyniki, podobnie jak w poprzednich latach, będą sezonowe. Czas żniw nadejdzie w ostatnich miesiącach - mówił prezes.
Nie chciał jednoznacznie powiedzieć, czy rezultaty Spinu za 2006 r. będą lepsze niż rok wcześniej. Jeszcze w połowie maja był przekonany, że tak się stanie. W 2005 r. przychody skonsolidowane spółki wyniosły 180 mln zł, a zysk netto 8,6 mln zł. - Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko. Jej pokonanie będzie trudne - oznajmił.