"Mamy o tyle utrudnioną sytuację, że już za parę miesięcy będziemy musieli wykluczyć pieniądze wpłacane do otwartych funduszy emerytalnych z wydatków publicznych. Wówczas deficyt finansów publicznych wyniesie ponad 4,5% PKB, a to oznacza, że znacznie przekroczymy dopuszczany przez Brukselę poziom 3%" - powiedział Kluza w wywiadzie dla czwartkowej "Rzeczpospolitej".
"Pytanie tylko, czy Polskę należy karać za zreformowanie systemu emerytalnego. Rozmawiałem o tym z unijnym komisarzem Joaquinem Almunią, który nie wykluczył, że istnieje możliwość pewnego kompromisu, ponieważ rolą Unii nie jest stopować, ale inspirować" - dodał minister.
Kluza przyznał, że kompromis nie mógłby polegać na zmianie metodologii stosowanej przez Eurostat.
"Jeżeli jednak jakiś kraj podejmuje się reform i ponosi ich ciężar, koszty, to powinien mieć prawo do pewnych ścieżek dostosowawczych, które nie rodziłyby sankcji ze względu na wolniejsze dochodzenie do wymaganego poziomu deficytu" - powiedział Kluza dziennikowi.
Jak powiedział minister, Almunia przyznał, że Polska mogłaby z takiej możliwości skorzystać.