Spadek cen polskich akcji w trakcie minionych kilku dni nieco zmniejszył zadziwiającą dysproporcję pomiędzy dynamikź "letniej zwyżki" w naszym kraju a tym, co działo się ostatnio w na giełdach ?wiatowych. Zachowanie WIG uzasadnia snucie spekulacji o formowaniu się "podwójnego szczytu". Osobiście sadzę jednak, że ciągle jest jeszcze o wiele za wcze?nie na kolejną po majowo-czerwcowej silną falę wyprzedaży akcji.
Wiosenny spadek cen akcji doprowadził bowiem do nie obserwowanego od lat załamania wobec akcji. Jako przykład można podać wyniki sondażu nastrojów przeprowadzanego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Dwa tygodnie temu różnica pomiędzy liczbą "byków" i "niedźwiedzi" w badaniu AAII spadła do poziomu (-33 pkt), który w okresie minionych 19 lat obserwowany był jedynie czterokrotnie. W trzech przypadkach - II 2003 r., X 1992 r. oraz VIII-XII 1990 r. - tak negatywny sentyment wobec akcji okazywał się pó?niej idealnym sygnałem do zajęcia długiej pozycji na rynku akcji przed wieloletnimi fala hossy.
Pojawienie się tego typu sygnału obecnie niewątpliwie musi zastanawiać, gdyż stoi w jawnej sprzeczności z wiarygodnymi makroekonomicznymi scenariuszami, zgodnie z którymi gospodarka światowa wchodzi powoli w okres spowolnienia, który raczej nie będzie korzystny dla rynków akcji. My?lę, że uzgodnienie tej sprzeczności między sentymentem a makroekonomiś jest możliwe, a jako przykład można podać sytuację z początku 1990 r. Koniec stycznia 1990 r. to czwarty w okresie minionych dwóch dekad przypadek, kiedy sentyment w badaniu AAII spadł do równie niskiego poziomu co ostatnio, a równocześnie gospodarka USA była odległa od wejscia w formalną recesję o zaledwie kilka miesięcy (co było sygnalizowane wcześniej m.in. przez podobną do obecnej inwersją krzywej rentowności). Efektem była półroczna zwyżka S&P 500 o 14 proc., która doprowadziła do odbudowania sentymentu (+27 pkt wg AAII) i poprzedziła właściwy cykliczny spadek indeksu o 20 proc. (VII-X 1990 r.), któremu towarzyszyła pierwsza wojna nad Zatoką Perską.