Reklama

Wszystko może się zdarzyć

Tak jak nie było istotnych powodów, dzięki którym WIG wrócił do majowego szczytu, tak trudno znaleźć bezpośrednią przyczynę ostatnich spadków

Publikacja: 05.08.2006 08:53

Dwa niezmienne w ostatnich tygodniach elementy na rynku to skromne obroty oraz dość wysoka zmienność. Od majowego szczytu na 12 sesjach WIG20 zmieniał się o więcej niż 3 proc. Sesji z dziennymi zmianami większymi niż 2 proc. było 20, czyli jedna trzecia wszystkich. Z tego indeks wzrósł 8 razy o przeszło 2 proc., a o więcej niż 2 proc. spadł 12 razy. Te spore wahania z dnia na dzień kontrastują z utrzymującą się na w miarę stałym poziomie 3-miesięczną zmianą WIG (podobnie jest z WIG20). Od ponad dwóch miesięcy mieści się ona z grubsza w przedziale +/-5 proc.

To oznacza, że dla inwestorów o takim horyzoncie inwestycyjnym ostatnie tygodnie nie przynoszą większych zmian - nie byli w stanie wiele zarobić, ale i straty okazywały się ograniczone. W czwartek wykres pokazujący 3-miesięczną zmianę WIG znalazł się blisko minimum wyznaczonego w czerwcu. Jego przekroczenie byłoby ważnym sygnałem, wskazującym na pogarszanie się średniookresowych stóp zwrotu. Granica minus 5 proc. jest w tym wypadku symptomatyczna, bo od jesieni 2003 r. ani razu nie można było stracić więcej, trzymając akcje przez trzy kolejne miesiące.

Szczególnie ciekawy będzie przebieg wykresu 3-miesięcznej zmiany w drugiej połowie sierpnia. Punkt odniesienia dla jej obliczania zacznie się szybko obniżać, bo druga połowa maja przyniosła silną przecenę. W takiej sytuacji uzasadnione są oczekiwania przynajmniej na utrzymanie 3-miesięcznej zmiany w dotychczasowym przedziale +/-5 proc. Gdyby się to nie udało, rynek wysłałby sygnał wskazujący na jego słabość.

Wiele niejasności

Spoglądając na poszczególne indeksy, widać bardzo dużo niejasności. Wyprzedaż z ostatnich dni objęła głównie duże spółki. W efekcie stopy zwrotu z WIG20, WIRR i MIDWIG liczone od czerwcowego dołka w miarę się wyrównały. W drugiej połowie lipca była między nimi bardzo duża różnica. Czy jednak oznacza to, że mniejsze firmy na trwałe odzyskują przewagę nad blue chips? Na razie można raczej mówić o "wyrównaniu sił" między tymi segmentami rynku. Od majowego szczytu WIG20 i WIRR dzieli podobna odległość, odpowiednio 10 i 13 proc.

Reklama
Reklama

W kontekście utrzymujących się na rekordowym poziomie cen ropy naftowej zaskakująca może być słabość w ostatnich dniach sektora paliwowego. Na nastawienie do PKN mogły wpłynąć problemy Możejek, ale wyraźnie spadły też notowania Lotosu i MOL.

Kolejnych wątpliwości nastręcza sektor bankowy. WIG-Banki z impetem wrócił poniżej niedawno przełamanego majowego szczytu. Ustanowieniu nowego szczytu towarzyszyła pierwsza w wieloletnim trendzie zwyżkowym tak wyraźna negatywna dywergencja na tygodniowym MACD.

W analizie technicznej sytuację, gdy notowania ustanawiają górę, a poprzedniego maksimum wskaźnik nie jest w stanie przekroczyć, uznaje się za silny sygnał zapowiadający odwrócenie dotychczasowej tendencji. Jest on tym bardziej wiarygodny, im rzadziej pojawia się na wykresie.

Nadchodzą słabsze czasy

dla banków?

W takiej sytuacji trzeba się spodziewać trwalszego pogorszenia notowań banków. W świetle dobrych wyników za II kwartał wydaje się to niezbyt prawdopodobne. Trzeba jednak pamiętać, że są one takie w dużym stopniu dzięki mocnemu wzrostowi na giełdzie od II kwartału 2005 r. do II kwartału 2006 r., który przełożył się na wzrost aktywów i tym samym prowizji funduszy. Jeśli 12-miesięczna zmiana notowań giełdowych zmaleje, to i dochody banków z tego tytułu będą mniej znaczące. Równocześnie sektor bankowy jest tradycyjnie podatny na wahania koniunktury na światowych parkietach. W obecnej sytuacji mniej chodzi o zaangażowanie w tę grupę akcji zagranicznego kapitału, bo nie ma go u nas ostatnio zbyt wiele, ale o płynność tych walorów, pozwalającą na szybkie wejście i wyjście z rynku.

Reklama
Reklama

Wątpliwości wokół sygnałów sprzedażyNegatywna dywergencja tygodniowego MACD na wykresie WIG-Banki to zły znak, ale jego znaczenie osłabia fakt, że nie pojawił się w przypadku akcji największych banków. Żaden z nich, poza BRE, nie zdołał ustanowić kolejnego rekordu. Pytanie brzmi, czy wierzyć temu, co mówi wykres WIG-Banki, uwzględniający wypłacone dywidendy, czy wykresy poszczególnych firm z branży.

Podobne zastrzeżenia można mieć odnośnie do wykresów WIG i WIG20. Pierwszy w czwartek zatrzymał się przy szczycie z 12 lipca, drugi go przełamał, wysyłając wyraźny sygnał sprzedaży. W piątek nie zdołał powyżej niego powrócić, co podtrzymało ostrożne nastawienie do dużych spółek. Jeśli WIG20 nie wyjdzie ponad 3066 pkt także w kolejnych dniach, to coraz bardziej realny będzie spadek w stronę 12-miesięcznej średniej kroczącej. To ona zatrzymała wyprzedaż w połowie czerwca. Teraz przebiega przy 2713 pkt. Na ponad 10-proc. zniżkę wskazuje zachowanie rynku we wcześniejszych przypadkach, gdy WIG20 rósł tak szybko, jak ostatnio (prawie 26 proc. w 31 sesji). To zaś oznaczałoby dotarcie w okolice 2800 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama