Reklama

Inwestorzy emocjonują się wahaniami złotego

Publikacja: 07.08.2006 10:21

Zmiany cen akcji spółek, które osiągają duże dochody ze sprzedaży zagranicznej, powszechnie wiąże się z notowaniami złotego. Czy rzeczywiście relacje kursowe mają wpływ na wyniki giełdowych eksporterów?

Pierwsza połowa roku przyniosła wyraźne spadki kursów złotego. Pod koniec czerwca kurs euro osiągnął 4,092 zł i był najwyższy od 26 lipca zeszłego roku. Przyniosło to pewne wytchnienie eksporterom rozliczającym się w euro. Średni kwartalny kurs europejskiej waluty wzrósł o ponad 3 proc. Podobnej aprecjacji nie było już jednak widać na rynku dolara.

Złoty nie tylko stracił na wartości drugi kwartał z rzędu, ale była to także największa zniżka od 3 lat. Wyraźne osłabienie rodzimej waluty może dziwić, biorąc pod uwagę wskaźniki makro. Nasza gospodarka rozwija się w ponad 5-procentowym tempie, inflacja jest niska, a deficyt bieżący znajduje się na rozsądnym poziomie. Spadek wartości złotego wynika tym razem raczej z czynników zewnętrznych. Wzrost stóp procentowych w gospodarkach rozwiniętych (także na niektórych rynkach wschodzących), wzrost awersji do ryzyka inwestorów zagranicznych, wszystko to przekłada się na odpływ kapitału z Polski. Nie pomaga zapewne także sytuacja w regionie. Obniżka ratingu S&P dla Węgier czy zwycięstwo niechętnej wejściu do strefy euro partii Smer w słowackich wyborach parlamentarnych z pewnością nie służą poprawie sytuacji.

Zdaniem analityków, w dłuższym terminie powinno jednak mieć miejsce ponowne umocnienie krajowej waluty. Kiedy to nastąpi? Tu jednak zdania są już podzielone. Część uważa, że ponownego wzrostu wartości możemy się spodziewać już w najbliższym czasie. Inni są zdania, że trzeba jeszcze będzie poczekać przynajmniej do początku czwartego kwartału.

Osłabienie złotego, nawet jeśli jest chwilowe, daje pole manewru krajowym eksporterom. Mają oni możliwość zawarcia transakcji zabezpieczających przy niższych kursach złotego. Także kontrakty podpisywane i rozliczane przy obecnych poziomach notowań to szansa na zwiększenie marż i zysków.

Reklama
Reklama

Na warszawskim parkiecie do eksporterów zaliczyć można firmy z różnych branż: od budowlanej po spożywczą. Udział sprzedaży zagranicznej w przychodach waha się od kilku do kilkudziesięciu procent. Spółki-rekordziści, którzy eksportują niemal całą produkcję, ostatnie osłabienie rodzimej waluty zapewne postrzegają jako dobry znak. Czy jednak tak samo powinni się cieszyć inwestorzy, posiadający ich papiery w portfelu?

Wyniki to nie wszystko

Każda zmiana kursu rodzimej waluty wpływa na rynek krajowy dwutorowo. Z jednej strony odbija się to w wynikach spółek, ale z drugiej wpływa także na stopy zwrotu zagranicznych inwestorów lokujących w Polsce swoje pieniądze. Przykładowo zarobek dla krajowego gracza giełdowego, który kupił papiery pierwszego stycznia 2004 roku, po dwóch latach wynosiłby 29 proc. Dla inwestora z zagranicy, dla którego dodatkowym atutem jest umacnianie się złotego, stopa zwrotu urosłaby do 53 proc. Różnica niebagatelna. Efekt jest taki, że zachodni kapitał będzie zdecydowanie chętniej płynął na naszą giełdę w sytuacji oczekiwania wzmocnienia krajowej waluty niż jej osłabienia.

Co więc jest istotniejsze: możliwe pogorszenie się wyników czy większy napływ kapitału na warszawski rynek? W rzeczywistości wygrywał z reguły czynnik drugi. Oznacza to w praktyce tyle, że na osłabienie euro czy dolara nawet kursy najbardziej znaczących eksporterów reagowały częściej wzrostami niż spadkami. Na przykład w przypadku Mondi (77 proc. przychodów z eksportu),

1-proc. spadek cen euro przekładał się w przeszłości średnio na 0,2-proc. zwyżki cen akcji. Nie taki więc silny złoty straszny, jak go malują. Nawet dla kursów eksporterów.

Inwestorzy na giełdzie nie reagują nawet na bardzo gwałtowne zmiany walut. Po wyraźnych osłabieniach lub umocnieniach euro (spowodowanych na przykład wydarzeniami politycznymi) nie następują zwykle podobne ruchy na kursach spółek zajmujących się eksportem. Wrażliwość na kwestie kursowCo ciekawe, także wpływ kursu naszej waluty na same wyniki finansowe spółek nie okazuje się tak oczywisty, jak być powinien, przynajmniej jeśli spróbować wyznaczyć współczynnik korelacji między notowaniami złotego i podstawowymi pozycjami rachunku wyników. Okazuje się, że korelacja jest bardzo słaba nawet u eksporterów, którzy sprzedają za granicą ponad 70 proc. produkcji. Powodów takiej sytuacji może być kilka.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim wiele firm narażonych na ryzyko kursowe stosuje różne formy hedgingu. Kontrakty forward i opcje walutowe są dość powszechne. Dla części spółek sposobem zabezpieczenia się jest tak zwany hedging naturalny. Jest to ponoszenie kosztów w tej samej walucie, w której firma uzyskuje przychody.

Dość duże znaczenie mają również różne sposoby finansowania działalności spółek z udziałem kapitału zagranicznego. Mowa tu oczywiście o leasingu i kredytach zaciąganych w walutach obcych. Za przykład może posłużyć Indykpol. Spółka eksportuje ponad 30 proc. produkcji (wielkość ta ma jeszcze wzrosnąć), z czego 97 proc. rozliczane jest w euro. Jednocześnie w tej samej walucie denominowana jest część zadłużenia Indykpolu, co stanowi swego rodzaju naturalne zabezpieczenie.

Poza tym, warto pamiętać, że często nawet w przypadkach najaktywniejszych eksporterów czynniki inne niż waluty mogą o wiele silniej wpływać na kondycję firmy. Dotyczy to głównie spółek przemysłowych, które są zwykle dość mocno uzależnione od rynków surowcowych. Stąd też ceny aluminium dla Kęt czy gazu dla Puław znajdą o wiele silniejsze odbicie w wynikach tych firm niż notowania walut. Skutek jest taki, że kursy euro czy dolara wcale nie muszą znajdować jednoznacznego odzwierciedlenia w wynikach eksporterów. I tak na przykład

1-procentowy spadek wartości złotego zbiegał się w historii zwykle ze spadkiem zysku operacyjnego Kęt o 13 proc., a Puław nawet o 17 proc. Nie oznacza to oczywiście, że dla wspomnianych firm drogie euro to wyjątkowo niekorzystna sytuacja. Raczej fakt, że wybierając spółki do portfela, inwestor giełdowy powinien przede wszystkim skoncentrować się na kompetencjach zarządu, perspektywach rozwoju czy sytuacji na rynku surowcowym. Kwestie walutowe nie stoją tutaj na pierwszym planie.

Uwaga na Groclin

Niemniej jednak istnieje na rynku jedna spółka, dla której kursy walut mają kluczowe znaczenie. Jest to Groclin. Firma zajmuje się wytwarzaniem poszyć foteli samochodowych i fotelików dziecięcych, a eksport w jej przypadku stanowi ponad 96 proc. produkcji. Jest to na tyle dużo, że dość wyraźnie odbija się zarówno w wynikach, jak i notowaniach spółki.

Reklama
Reklama

Od października 2001 do lutego 2004 r., gdy euro podrożało o ponad złotówkę (z okolic 3,70 do 4,80 zł), pociągnęło to za sobą wzrost kursu spółki o 960 proc. Z drugiej jednak strony, gdy w kolejnych latach euro zaczęło tracić na wartości wobec złotego, także Groclin wpadł w trend spadkowy. 11 lipca za walory Groclinu płacono 46,60 zł, co oznacza spadek o ponad 65 proc. wobec szczytu z 2004 roku. Zależność między notowaniami giełdowego eksportera a europejskiej waluty jest dość oczywista, jednak trudno dopatrzyć się wyraźnych i gwałtownych reakcji akcjonariuszy producenta obić na wahania cen euro. Wspomniana zależność jest zdecydowanie długoterminowa i stanowi następstwo zmian w wynikach. Widać je szczególnie dobrze w marżach na sprzedaży. W 2004 roku, w okresie rekordowo drogiego euro, marże wynosiły średnio 15,5 proc. Rok później - już tylko 9,9 proc. Jakkolwiek trzeba pamiętać, że Groclin jest prawdopodobnie jedyną spółką na całym parkiecie, która tak jednoznacznie reaguje na zmiany cen walut.

Ostrożnie z optymizmem

Wracając do optymizmu w odniesieniu do korzystniejszego kursu złotego w ostatnim czasie - ma on wątpliwe podstawy jeszcze z jednego powodu. Wprawdzie osłabienie naszej waluty względem euro w drugim kwartale było wyraźne, ale tylko jeśli odniesiemy je do pierwszego kwartału bieżącego roku. Średni kurs europejskiej waluty liczony w ten sposób wzrósł o 3,1 proc. Jest to wielkość dość znacząca dla większości firm.

Jeżeli jednak porównamy obecne notowania euro z analogicznym okresem rok temu, okaże się, że mamy do czynienia nie ze wzrostem wartości europejskiej waluty, ale z sytuacją zupełnie odwrotną.

Porównanie przeciętnych kwartalnych kursów euro liczonych w ten sposób pokaże spadek z 4,1 zł do 3,96 zł, co oznacza zniżkę o 3,7 proc. A przecież wartości w raportach finansowych będziemy odnosić przede wszystkim do okresu rok wcześniej. Poza tym kontrakty handlowe zawierane są często z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Jest więc zbyt wcześnie, żeby odczuć skutki zmiany sytuacji. Wskazując to, analitycy raczej powątpiewają w pozytywne znaczenie majowo-czerwcowego osłabienia krajowej waluty. Wydaje się, że taki trend musiałby być o wiele wyraźniejszy i utrzymać się przez dłuższy czas, aby wywrzeć widoczny wpływ na wyniki spółek. Zdaniem specjalistów, na to na razie się nie zapowiada.

Reklama
Reklama

Groclin

bardzo wrażliwy

Inter Groclin Auto jest spółką zdecydowanie najbardziej wrażliwą na wahania walutowe. Aby to dostrzec, nie trzeba nawet wyrafinowanych badań - wystarczy porównać wykresy cen euro i akcji firmy. Walory producenta obić samochodowych były najdroższe w historii w 2005 roku, kiedy europejska waluta kosztowała prawie 5 zł. Od tego czasu euro regularnie traci na wartości, ciągnąc za sobą notowania Groclinu.

Także statystyka pokazuje, że Groclin to firma najsilniej

narażona na ryzyko kursowe. Na środkowym wykresie można zobaczyć, o ile przeciętnie zmieniały się w przeszłości ceny akcji czołowych giełdowych eksporterów w reakcji na 1-procentowy wzrost cen euro. W przypadku Groclinu było to aż 7,9 proc. U większości eksporterów zależność ta jest odwrotna, co oznacza, że umocnienie europejskiej waluty sprzyja raczej spadkom cen akcji niż wzrostom.

Reklama
Reklama

Można to łatwo wytłumaczyć mniej korzystnymi stopami zwrotu dla inwestorów

zagranicznych w przypadku słabnącego złotego.

Ostatni wykres ilustruje,

z jaką zmianą zysku operacyjnego wiązał się przeciętnie w przeszłości wzrost ceny

euro o 1 proc. Nietrudno

Reklama
Reklama

zauważyć, że w przypadku części spółek wyniki często pogarszały się w okresach słabnącego złotego. Nie należy jednak doszukiwać się tu

żadnej zależności. Po prostu dla wielu firm inne czynniki - jak na przykład ceny surowców - mają o wiele większe

znaczenie i silniej wpływają na wysokość zysków.

Opinia

Piotr Her

DM Millennium

Słabnący złoty

obniża stopy zwrotu

Myślę, że umocnienie kursu euro w drugim kwartale będzie miało umiarkowanie pozytywny wpływ na wyniki giełdowych eksporterów. W rzeczywistości w kwietniu mieliśmy do czynienia z niewielkim umocnieniem złotego, a wyraźne osłabienie nastąpiło dopiero pod koniec kwartału.

Wrażliwość na kwestie walutowe zależy przede wszystkim od udziału eksportu w całkowitych przychodach i udziału kosztów walutowych w całkowitych kosztach. Dlatego też wśród

firm-eksporterów, notowanych na warszawskiej GPW, zdecydowanie najbardziej podatne na zmiany kursów walutowych są takie spółki, jak Groclin czy Amica. Ceny akcji zawsze, chociaż z pewnym opóźnieniem, reagują na zmiany na rynku walutowym. Kwestie kursowe mają też duży wpływ na notowania KGHM, tu jednak zdecydowanie bardziej istotnym czynnikiem są ceny miedzi.

Trzeba również pamiętać, że słabnący złoty obniża stopy zwrotu zagranicznych inwestorów. Może to zmniejszać napływ kapitału na GPW. Sądzę jednak, że to poprawa wyników ma kluczowe znaczenie dla cen akcji giełdowych eksporterów.

Tomasz Krukowski

CA IB

Osłabienie złotego w niewielkim stopniu wpłynie na wyniki

Wpływ kursów walut na wyniki giełdowych eksporterów odbija się przede wszystkim w marżach na sprzedaży. W przypadku na przykład Groclinu były one zdecydowanie wyższe na początku 2004 roku, kiedy euro było najdroższe w historii, niż w innych okresach. Analizując sytuację wielu firm, należy jednak pamiętać, że mogą istnieć czynniki, które są ważniejsze niż notowania EUR lub USD, jak choćby ceny miedzi dla KGHM czy papieru dla Świecia.

Jeśli chodzi o osłabienie złotego, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach, to raczej spodziewałbym się, że tylko w niewielkim stopniu wpłynie ono na poprawę wyników spółek. Sytuacja co prawda trochę się poprawiła, ale zmiana nie jest na tyle wyraźna, żeby można było ją dostrzec w raportach za drugi kwartał.

Mondi

Udział eksportu w przychodach: 77 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, GBP

Główne rynki zbytu: Niemcy, Wielka Brytania

Udział eksportu w przychodach jest niemały, co wpływa na sporą ekspozycję walutową dla firmy. Co więcej, wahania złotego oznaczają

dla konkurencji możliwość droższego lub tańszego importu, więc odbijają się również na sprzedaży krajowej. Spółka zawiera dużo kontraktów zabezpieczających, co praktycznie niweluje wpływ kursów walutowych na wyniki. Jakkolwiek, analitycy BDM PKO szacują, że zmiana kursu euro o 10 groszy przełoży się na 14-procentowy wzrost lub spadek zysku netto.

KGHM

Udział eksportu w przychodach: 70 proc.

Waluty rozliczeniowe: głównie USD

Główne rynki zbytu: UE, Chiny

Firma sprzedaje srebro i miedź, które na międzynarodowych

rynkach notowane są z reguły w dolarach, stąd właśnie ta waluta ma

dla spółki największe znaczenie. Z drugiej strony, ruchy na rynku

miedzi i dolara często się znoszą. Ponadto KGHM zabezpiecza się

za pomocą kontraktów forward i opcji. Spółka stosuje je zarówno

na rynkach metali, jak i dolara. Niemniej zarząd szacuje, że zmiana

kursu dolara o 1 grosz doprowadzi do wzrostu lub spadku przychodów

o 110 milionów złotych.

Mostostal Export

Udział eksportu w przychodach: 72 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Rosja

Firma prowadzi działalność w zakresie robót budowlano-montażowych dla budownictwa biurowego, mieszkaniowego, ochrony środowiska

i robót publicznych. Spółka eksportuje swoje usługi głównie do Rosji.

Z inwestycji w tym kraju czerpie obecnie 72 proc. przychodów, ale chce, aby w przyszłości było to 80 proc. Powodów dużego zainteresowania całego sektora budowlanego eksportem towarów i usług należy szukać

w nie najlepszym klimacie w sektorze budowlanym w poprzednich

latach.

RAFAKO

Udział eksportu w przychodach: 70 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, USD, GBP, CHF, SEK

Główne rynki zbytu: Niemcy

Rafako zajmuje się projektowaniem, produkcją i serwisem urządzeń energetycznych. Dla producenta kotłów z Raciborza zdecydowanie najistotniejszy jest rynek niemiecki, na którym spółka realizuje najwięcej kontraktów. Poza naszymi zachodnimi sąsiadami, firma sprzedaje także produkty do innych krajów, więc transakcje rozliczane są nie tylko w euro, ale również w dolarach, funtach, frankach szwajcarskich i koronach szwedzkich. Poza granicami nabywców znajduje około 70 proc. produktów.

LUBAWA

Udział eksportu w przychodach: 30 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Brak informacji

w raporcie

Lubawa działa w kilku branżach - zajmuje się produkcją sprzętu logistycznego, wojskowego, turystycznego oraz specjalistycznego sprzętu chroniącego przed upadkiem z wysokości. Obecnie konsoliduje działalność w trzech sektorach: wojskowym, chemicznym i nieruchomości. W roku 2005 przychody ze sprzedaży sięgnęły 30,5 proc. Spółka nie podaje w raporcie rocznym informacji

na temat dokładnej struktury geograficznej sprzedaży.

BARL Stanowi to około 65 proc. przychodów, z czego większość

rozliczana jest w EUR. W przyszłości poziom eksportu ma wzrosnąć nawet do 75 proc. Analitycy BDM PKO w raporcie dotyczącym sektora drzewnego z 25 maja oszacowali, że każda zmiana kursu EUR/PLN o 10 groszy przełoży się w wysokości 5 milionów złotych na wynik netto. Barlinek stosuje transakcje forward w celu zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym.

Boryszew

Udział eksportu w przychodach: 44 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, USD

Główne rynki zbytu: UE, Ukraina, USA, Kanada

Jeden z giełdowych reprezentantów sektora chemicznego - Boryszew - ma sporą liczbę klientów zagranicznych. Kursy walutowe są ważne dla jego wyników. Eksportowane jest około 44 proc. produkcji.

Przychody realizowane są głównie w EUR i USD. Ponadto wyższe

ceny europejskiej waluty mogły się również przełożyć na spadek

importu produktów konkurencyjnych, a tym samym także wyższe

przychody ze sprzedaży w kraju, co jeszcze bardziej podnosi ryzyko

kursowe.

Stalprodukt

Udział eksportu w przychodach: 40 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Węgry, Serbia, Bośnia

W przypadku Stalproduktu udział sprzedaży w eksporcie sięga 40 proc. Dla spółki - przedstawiciela branży metalowej na warszawskim parkiecie - głównym produktem eksportowym są blachy transformatorowe. Wszelkie zakupy materiału wsadowego rozliczane są jednak w euro, więc umacniający się bądź słabnący złoty nie ma dla firmy kluczowego znaczenia. Taki hedging naturalny, czyli wyrażenie kosztów w tej samej walucie co przychodów, jest podstawową formą zabezpieczenia walutowego Stalproduktu.

Ciech

Udział eksportu w przychodach: 40 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, USD i inne

Główne rynki zbytu: UE

Ciech to duża grupa kapitałowa, w której skład wchodzi ponad

30 firm. 32 proc. przychodów kontraktowane jest w euro. Większość pochodzącego z zagranicy zarobku stanowi marża za pośrednictwo handlowe, czyli forma czerpania korzyści z handlu zagranicznego

o raczej niskim ryzyku. Spółka zabezpiecza siź dodatkowo przed wahaniami walutowymi, mimo to jednak każda jednoprocentowa zmiana relacji EUR/PLN oznacza dla firmy około 3 miliony zysku netto mniej

lub wiźcej.

Kęty

Udział eksportu w przychodach: 40 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, 12 proc. w USD

Główne rynki zbytu: UE, Białoruś, Ukraina

Spółka specjalizująca się w przetwórstwie aluminium zabezpiecza około połowy sprzedaży zagranicznej. Stosuje głównie opcje i forwardy

na euro, w których rozlicza siź przeważającą czźść eksportu (jedynie

12 proc. w USD). Dodatkowe ograniczenie ryzyka stanowi fakt, że duża czźść kosztów wyrażona jest w walutach obcych (około 35 proc. w USD

i 20 proc. w EUR). Mimo to zarząd uważa, że ogólny wzrost wartości złotego w stosunku do walut obcych o 1 proc. przełożyłby siź na zmniejszenie zysku netto o około 425 tysiźcy złotych.

PRÓCHNIK

Udział eksportu w przychodach: 37,9 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Niemcy, USA, Ukraina

Sprzedaż zagraniczna producenta kurtek i płaszczy w roku 2004 wynosiła 79 proc. sprzedaży całkowitej, jednak w 2005 na skutek wzrostu przychodów w kraju udział ten spadł do 37,9 proc. Wiźkszość umów rozliczana jest w euro, wiźc notowania europejskiej waluty wyraęniej rzutują na marże na sprzedaży. Z drugiej strony sporo surowców pochodzi z importu, co czźściowo neutralizuje ryzyko walutowe. Chociaż spółka obecnie nie używa instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem kursowym, nie wyklucza ich stosowania w przyszłości.

CERSANIT

Udział eksportu w przychodach: 33 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Ukraina, Rosja, UE

Działalność giełdowego holdingu obejmuje produkcję kompletnego wyposażenia łazieW całym segmencie giełdowych producentów płytek udział eksportu

w sprzedaży waha siź w przedziale 20-35 proc. i odgrywa niemałą rolź

w wynikach finansowych. W przypadku firmy z Kielc jest to 33 proc. produkcji. Spółka prowadzi strategiź umiźdzynaradawiania poprzez zwiźkszanie działalności eksportowej.

GRAJEWO

Udział eksportu w przychodach: 32 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR

Główne rynki zbytu: Rosja, kraje bałtyckie

Grajewo głównie produkuje płyty wiórowe. Sprzedaż zagraniczna stanowi tu sporą część, bo w przybliżeniu 32 proc. przychodów.

Firma planuje dalsze inwestycje i umocnienie swojej pozycji

na dotychczasowych rynkach sprzedaży. Kluczowym czynnikiem sukcesu ma być oparcie siź na regionalnych przedstawicielach handlowych.

Jak szacuje prezes firmy Paweł Wyrzykowski, każde wzmocnienie lub osłabienie złotego o 1 grosz powoduje zmianź wyniku netto

o 500 tysiźcy.

POLIMEX MOSTOSTAL

Udział eksportu w przychodach: 32 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, USD

Główne rynki zbytu: UE, Libia, Iran

Ryzyko kursowe dla spółki z Siedlec jest dość duże. Szczególnie narażony jest segment chemiczny, petrochemiczny oraz produkcyjny. Waluty mają mniejsze znaczenie w przypadku działalności usługowej, ponieważ występuje tu hedging naturalny. Firma nie stosuje żadnych specjalnych zabezpieczeń finansowych i szacuje, że w miarę

poprawy koniunktury na polskim rynku budowlanym, udział

eksportu w przychodach, a więc tym samym i ekspozycja walutowa,

będą spadać.

PUŁAWY

Udział eksportu w przychodach: 50 proc.

Waluty rozliczeniowe: EUR, USD

Główne rynki zbytu: UE, USA

Puławy są pod względem sprzedaży największym działającym w kraju przedsiębiorstwem wytwarzającym produkty nawozowo-chemiczne. Eksport i kursy walutowe mają spore znaczenie dla wszystkich obecnych na GPW przedstawicieli branży. Osłabienie złotego w drugim kwartale może przynieść pewną poprawę wyników dla Puław. Spółka posiada ponad 50-procentowy udział eksportu w sprzedaży. Nawozy, malamina i kaprolaktamy produkowane przez spółkę kupowane są w całej Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych.

APATOR

Udział eksportu w przychodach: 18,06 proc.

Waluty rozliczeniowe: Brak informacji w raporcie

Główne rynki zbytu: Czechy, Hiszpania, Kolumbia, Litwa, Łotwa, Niemcy, Rosja

Producent aparatury łącznikowej i pomiarowej traktuje wzrost eksportu jako strategiczny cel grupy. Przychody eksportowe w 2005 r. osiągnęły 52 mln zł wobec 26 mln rok wcześniej (to wzrost o 100 proc.). Rozwój eksportu hamuje nieco fakt, że firma dla większości swoich wyrobów musi najpierw zdobyć w poszczególnych krajach odpowiednie certyfikaty. Apator planuje w najbliższym czasie ekspansję na rynki Białorusi, Bułgarii, Słowacji i krajów Europy Zachodniej.

BIOTON

Udział eksportu w przychodach: 18 proc.

Waluty rozliczeniowe: USD, AUD, GBP, EUR

Główne rynki zbytu: Brak informacji w raporcie

Grupa Bioton zajmuje się produkcją przede wszystkim insuliny ludzkiej, antybiotyków z klas terapeutyczno-anatomicznych oraz kropli do oczu. W roku 2005 eksport grupy wyniósł 26 993 tys. zł wobec

124 593 tys. uzyskanych ze sprzedaży krajowej. Obecnie spółka dąży do budowy światowej grupy kapitałowej, co z pewnością przyczyni się do wzrostu sprzedaży zagranicznej w przyszłości. Bioton zabezpiecza się przed ryzykiem kursowym, poprzez kontrakty na dolara amerykańskiego

i australijskiego oraz funta brytyjskiego.

GROCLIN

Udział eksportu w przychodach: 96 proc.

Waluta rozliczeniowa: EUR

Główne rynki zbytu: Belgia, Szwecja, Francja, Holandia, Czechy i inne

Firma nie należy do WIG20 ani MIDWIG, ale ma 96-proc. udział eksportu w sprzedaży. Zdaniem prezesa Wojciecha Witkowskiego, zbyt silny złoty ma destruktywny wpływ na firmę. Producent poszyć foteli samochodowych i fotelików dziecięcych na eksport przeznacza 96 proc. produkcji i cała sprzedaż denominowana jest w euro. Firma stosuje klasyczne instrumenty zabezpieczające (opcje i kontrakty walutowe), ale rozważa też stosowanie bardziej skomplikowanych strategii.

RACHUNEK ZYSKÓW I STRAT

Marża brutto na sprzedaży (proc.)

+ Przychody ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów

- Koszty sprzedanych produktów, towarów i materiałów

Zysk ze sprzedaży

- Koszty sprzedaży i ogólnego zarządu

Zysk z działalności operacyjnej

+ Pozostałe przychody operacyjne

- Pozostałe koszty operacyjne

Zysk brutto z działalności gospodarczej

+ Przychody finansowe

- Koszty finansowe

Zysk brutto

+ Zyski nadzwyczajne

- Straty nadzwyczajne

Zysk netto

- Podatek dochodowy

Kurs walutowy wpływa na marże

Marża brutto na sprzedaży jest wskaźnikiem, który najlepiej oddaje korzyści, jakie czerpią eksporterzy ze słabnącej złotówki. Jest to wyrażona w procentach nadwyżka przychodów ze sprzedaży produktów, towarów i usług nad kosztami ich wytworzenia. Jeżeli koszty ponoszone są

w złotych, a przychody (lub przynajmniej ich część) spółka uzyskuje w walucie obcej, to jej kurs bezpośrednio przekłada się na wysokość marży.

Wpływ sytuacji na rynku walutowym może nie być już tak wyraźny na pozostałych poziomach zysku. Wszystkie wartości prócz przychodów ze sprzedaży są u eksporterów zwykle wyrażone w złotych, przez co wpływ różnic kursowych na zysk netto czy nawet operacyjny może nie być zbyt wyraźny. Ponadto na poziomie zysku brutto z działalności gospodarczej pojawiają się koszty leasingu i kredytów

w walutach obcych. Do kosztów i przychodów finansowych wlicza się również zazwyczaj wpływ instrumentów zabezpieczających, takich jak kontrakty forward lub opcje walutowe. Zanim zatem zmiana w wysokości marży brutto

na sprzedaży "dotrze" do zysku netto, może zostać zniwelowana przez inne czynniki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama