Na światowych rynkach akcji trwa huśtawka nastrojów. Wciąż nie można przesądzić, w którym kierunku podążą notowania. Pojawiające się na wykresach głównych indeksów sygnały są często sprzeczne. W bardzo podobnej, a zarazem mało jednoznacznej sytuacji technicznej - przynajmniej w perspektywie średnioterminowej - znajdują się zarówno amerykański S&P 500, jak i chociażby niemiecki DAX. Na wykresie obu indeksów w ciągu ubiegłych kilkunastu tygodni powstały formacje przypominające odwrócone głowy z ramionami. W obu przypadkach indeksy przebiły już linię szyi, co teoretycznie zapowiada trwały ruch w górę. Na podstawie tych formacji można oszacować, że zarówno S&P 500, jak i DAX powinny powrócić do majowych szczytów. Problem polega na tym, że wybicie z tych formacji przyniosło na razie krótkotrwałą zwyżkę. Obecnie obserwujemy ruch powrotny do linii szyi. Nieprzypadkowy był poziom, na którym indeksy zawróciły w dół. Doszło do tego na skutek odbicia od lipcowych szczytów (1280 pkt w przypadku S&P 500 i 5729 pkt w przypadku DAX-a). Najbliższe dni powinny zadecydować o losie wspomnianych formacji. Jeżeli indeksy zdołają utrzymać się powyżej linii szyi, będzie można przyjąć, że odwrócona głowa z ramionami obowiązuje i jest podstawą do pokaźnej zwyżki. W przeciwnym przypadku powrócimy do patowej sytuacji, w jakiej rynki akcji na świecie tkwią od czerwca. Dodatkowym sygnałem potwierdzającym poprawę nastrojów za oceanem byłoby wyrwanie się technologicznego Nasdaqa Composite z trendu spadkowego, w jakim tkwi od połowy kwietnia. Linia tej niekorzystnej tendencji przebiega na wysokości ok. 2100 pkt. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której indeks S&P 500 znacznie poszedłby w górę, a Nasdaq kontynuowałby trend spadkowy. W tej sytuacji szanse na zwyżki będą zdecydowanie większe, gdy S&P 500 zdoła utrzymać wspomnianą formację odwróconej głowy z ramionami, Nasdaq zaś w tym czasie przebije opór.