Reklama

Za drogie polisy rolnicze?

Resort rolnictwa pracuje nad nowelizacją ustawy o dopłatach do ubezpieczeń rolniczych. Na razie nie będzie więc obowiązkowych polis. Byłyby one kosztowne dla budżetu, który musiałby wydać więcej niż obiecywane 500 mln zł

Publikacja: 11.08.2006 08:19

Do końca sierpnia - według zapowiedzi wiceministra rolnictwa Marka Zagórskiego - ma być gotowy projekt nowelizacji ustawy o dopłatach do ubezpieczeń produkcji rolnej. Jednocześnie zapowiedział on, że ten system nie będzie obowiązkowy. - Projekt, nad którym pracuje resort, nie ma doprowadzić do natychmiastowej powszechności ubezpieczeń - stwierdził. - Nie ma takiej możliwości, gdyż firmy ubezpieczeniowe nie są do tego przygotowane, np. nie wiedzą jak mają likwidować straty, zwłaszcza w odniesieniu do suszy - dodał. Problem jednak może tkwić w tym, że ani rolników, ani zwłaszcza towarzystw ubezpieczeniowych nie stać na system obowiązkowy w wersji, o której mówili przedstawiciele rządu.

Rolnicy unikają polis

W ostatnich latach składki z tego tytułu ubezpieczeń upraw wynosiły od 20 do 30 mln zł. Pochodziły z 35-45 tys. polis. Porównanie liczby polis z liczbą gospodarstw rolnych w Polsce wskazuje, że zaledwie 2-3 proc. gospodarstw wykupuje polisy chroniące uprawy. Ci rolnicy, którzy decydują się na wykupienie polis, wydają na to przeciętnie od 400 do ponad 800 zł rocznie. W przypadku ubezpieczeń zwierząt gospodarskich, cały rynek ma wartość zaledwie kilkunastu milionów złotych rocznie (12-15 mln zł), a zainteresowanych jest 38-53 tys. gospodarstw, przy czym na rynku tym widoczna jest wyraźna tendencja spadku zarówno liczby polis, jak i składek.

- Ubezpieczenia rolnicze nie są deficytowe - stwierdza Michał Witkowski z PZU. Potwierdzają to dane o wypłaconych odszkodowaniach. W ubezpieczeniach upraw odszkodowania w ostatnich latach tylko raz (w 2003 r.) były wyższe niż zebrane składki (ok. o 7 proc.). W pozostałych latach odszkodowania były nawet o ponad połowę niższe niż składki (tak było w 2004 r.). W przypadku ubezpieczeń zwierząt odszkodowania pochłaniały 70-90 proc. składek.

O wiele większe sumy rolnicy wydają na dwa dotychczas obowiązkowe typy ubezpieczeń. Prawie 300 mln zł corocznie pochłaniają obowiązkowe polisy ubezpieczeń budynków w gospodarstwach rolnych. Trzydzieści kilka milionów złotych rolnicy wydają na swoje obowiązkowe polisy OC. Przeciętnie gospodarstwo musi więc wydać rocznie ok. 220 zł na dotychczasowe obowiązkowe polisy. Jest to suma porównywalna z kwartalną składką rolnika na KRUS (ok. 250 zł w 2006 r.). Łącznie rynek ubezpieczeń rolniczych - zarówno obowiązkowych, jak i dobrowolnych - stanowił w Polce ok. 2 proc. wydatków Polaków na ubezpieczenia majątkowe.

Reklama
Reklama

800 mln zł składki

Według wcześniejszych zapowiedzi przedstawicieli rządu, nowy, obowiązkowy system ubezpieczeń rolniczych byłby znacznie droższy. Wicepremier Andrzej Lepper powiedział, że dopłata budżetu do takich polis musiałaby wynieść co najmniej 500 mln zł. Zakładał on, że budżet pokryje składkę w 60 proc. Oznacza to, że pozostałe 40 proc. musieliby zapłacić rolnicy. Byłoby to ok. 300 mln zł, czyli tyle samo, ile w tej chwili pochłaniają ubezpieczenia budynków w gospodarstwach. Łącznie więc składka w nowym systemie wynosiłaby 800 mln zł.

Według GUS, produkcja całego polskiego rolnictwa (nie tylko na sprzedaż poza gospodarstwa rolne) miała w ostatnich czterech latach wartość od 55 do 70 mld zł (w tym uprawy przynoszą 29-39 mld zł, produkcja zwierzęca zaś 26-33 mld zł). Aby ubezpieczyć tę produkcję za nieco ponad 800 mln zł, średnia stawka odniesiona do sumy ubezpieczenia musiałaby wynosić od 1,2 do 1,5 proc. Tymczasem obecne stawki to od 2-3 proc. w przypadku ziemniaków do nawet ponad 10 proc. sumy ubezpieczenia w przypadku owoców miękkich. Dla zwierząt wyjściowe stawki wynoszą 5-7 proc.

Setki milionów czy miliardy?

Gdyby całość obecnej produkcji objąć ubezpieczeniem według aktualnych stawek dla indywidualnych gospodarstw rolnych, to same ubezpieczenia upraw pochłonęłyby 3,8-4,2 mld zł, zwierząt zaś kolejny 1-1,1 mld zł. W przypadku obowiązkowych polis, które eliminują fakt, że w większym stopniu ubezpieczają się osoby (rolnicy) zagrożone skutkami żywiołów i chorób - stawki mogłyby być znacząco niżsJuż teraz zakłady stosują zniżki dla grup rolników. - Stawki składek mogą być znacząco obniżone, nawet o 30-50 proc., jeśli zamiast pojedynczych rolników ubezpiecza się ich grupa - wyjaśnia Michał Witkowski z PZU. Nawet przy zastosowaniu 3,5-proc. stawki dla upraw i 0,5 proc. dla zwierząt (obecnie taki maksymalny pułap stawek przewiduje obowiązująca ustawa o dopłatach do ubezpieczeń rolniczych, na którą w tym roku rezerwowano 55 mln zł) wyliczenia wskazują, że ubezpieczenia globalnie musiałyby kosztować 1,2-1,5 mld zł, czyli 600-800 zł na gospodarstwo brutto (po uwzględnieniu dopłat rolnicy płaciliby "tylko" 240-320 zł rocznie).

Ubezpieczyciele

Reklama
Reklama

boją się suszy

Jednak zmiany klimatu powodują, że towarzystwa ubezpieczeniowe będą się bardzo starać, aby uniknąć objęcia ochroną wszystkich czynników ryzyka.

- Ryzyko suszy pojawia się w ostatnich latach już jako zjawisko powszechne, a nie losowe. Straty spowodowane przez suszę są na tyle duże, że trudno oszacować składkę ubezpieczeniową, która byłaby przystępna dla rolników - stwierdza Iwona Mazurek z Warty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama