Wczoraj zebrała się rada nadzorcza PZU. Spotkanie odbyło się na prośbę resortu skarbu. Była to reakcja ministerstwa na doniesienia prasowe, według których holenderskie Eureko (ok. 33 proc. akcji PZU) otrzymywało specjalnie przygotowane, szczegółowe dane finansowe PZU. Pojawiła się wątpliwość, czy takie działanie nie jest uprzywilejowaniem jednego akcjonariusza. - To było wstępne spotkanie - mówi Aleksander Chłopecki, szef rady nadzorczej PZU. Jak dodaje, podczas spotkania nie mówiono o "uprzywilejowaniu". - Zajmowaliśmy się informacjami udzielanymi akcjonariuszom poza walnym zgromadzeniem - twierdzi Chłopecki. - Celowo używam liczby mnogiej - zaznacza. Analizą informacji przekazywanych akcjonariuszom zajmie się zarząd spółki. Przedstawił wczoraj radzie nadzorczej plan działania.

- Podjęliśmy pewne wstępne ustalenia, ale zdecydowanie za wcześnie na konkretne wnioski. Być może coś więcej będzie można powiedzieć po kolejnym spotkaniu rady - tłumaczy Chłopecki. Następne posiedzenie odbędzie się prawdopodobnie pod koniec września.

Choć Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, chce, by konflikt między Skarbem Państwa (55 proc. udziałów w PZU) a Eureko o kontrolę nad PZU skończył się w ciągu roku, atmosfera między akcjonariuszami na to nie wskazuje. Skarb Państwa zarzuca Eureko wysuwanie nieuzasadnionych roszczeń i "nękanie procesami". Z kolei Eureko uznaje wypowiedzi resortu skarbu za pomówienia i odwołuje się do sądu. Eureko wygrało już proces przed trybunałem arbitrażowym z Belgii, który orzekł, że Polska naruszyła umowę z Holandią o wzajemnej ochronie inwestycji.