Największa na świecie instytucja private bankingu zarobiła netto w drugim kwartale ponad 3,15 mld franków szwajcarskich (2,54 mld dolarów). Oznacza to wzrost w stosunku do ubiegłego roku o 47 proc. To zdecydowanie więcej, niż spodziewali się ekonomiści. 19 analityków przebadanych przez Reutersa oczekiwało, że zysk banku wyniesie średnio 2,7 mld franków, przy czym nawet najbardziej optymistyczna prognoza była niższa niż faktycznie osiągnięty wynik.

Tak dobre rezultaty to w znacznej mierze skutek niedawnych inwestycji UBS, które są efektem przyjętej przez prezesa banku Petera Wuffliego strategii rozwoju spółki. W tym roku instytucja wydała już 3,5 mld dolarów na zakupy innych podmiotów, by pozyskać nowych klientów w USA oraz rozszerzyć działalność na rynkach rozwijających się. W Stanach Zjednoczonych Szwajcarzy kupili za 0,5 mld dolarów komórkę brokerską banku inwestycyjnego z Mineapolis - Piper Jaffay`s oraz za 386 mln dolarów handlujący na rynku futures oddział amsterdamskiego ABN Amro. UBS wyłożył również 2,6 mld dolarów na ostatni niezależny bank inwestycyjny Brazylii, Banco Pactual, z siedzibą w Rio de Janeiro.

Mimo wysokiego zysku rynek pozostał w miarę spokojny. Po ogłoszeniu wyników kurs akcji szwajcarskiej instytucji wzrósł wczoraj o 1,3 proc. W ciągu ostatnich dwóch tygodni akcje UBS pięły się szybciej niż walory bezpośrednich konkurentów tej instytucji - Credit Suisse i Deutsche Banku. - Dobre wyniki powinny podtrzymać ten trend - uważa Jon Peace, analityk Fox Pitt Kelton. - Nie ma w nich nic nadzwyczajnego - twierdzi z kolei Kian Abouhossein, ekonomista JPMorgan Chase, który neutralnie ocenia akcje UBS. Jego zdaniem, ponadprzeciętny zysk jest zjawiskiem tymczasowym. Zgadza się z nim nawet dyrektor finansowy szwajcarskiego banku Clive Standish.

- W ostatnim kwartale udało się akurat przeprowadzić kilka dużych transakcji. Ta sytuacja niekoniecznie musi się powtórzyć w najbliższych miesiącach - mówi. Zdaniem Wuffliego, trudniejsze warunki handlu mogą oznaczać słabsze rezultaty w drugiej połowie roku. - Turbulencje geopolityczne wraz z obawami dotyczącymi wyhamowania światowej gospodarki negatywnie wpływają na aktywność inwestorów - tłumaczy.

Bloomberg, Reuters