Niższa od spodziewanej lipcowa inflacja PPI w USA pozwoliła euro odrobić dużą część poniesionych w drugiej połowie minionego tygodnia strat. Wspólna waluta zyskała wczoraj 0,7 centa i kosztowała 1,279 USD. Ten ruch nie zmienił jednak obrazu tej pary walut w dłuższej perspektywie. W dalszym ciągu obowiązuje konsolidacja, której górna granica wypada nieco ponad 1,29 USD, a dolna przy 1,25 USD. Zresztą podobnie niejasna sytuacja ma miejsce na rynku obligacji i akcji, co trzeba wiązać z trudnościami z interpretacją przez inwestorów ewentualnego zakończenia cyklu podwyżek stóp w USA. Dane o inflacji przyćmiły informacje o czerwcowym napływie kapitału do Stanów Zjednoczonych. Pojawiło się go znacznie więcej, niż oczekiwano. Duży wpływ na to miał fakt, że pierwszy raz od ponad dwóch lat na kupno akcji poza Ameryką przeznaczono mniej środków, niż pozyskano ze sprzedaży. Niekorzystne dla USA saldo szybko maleje od początku roku. W czerwcu wyniosło 0,7 mld USD, wobec minus 9,9 mld USD średnio w ostatnich 12 miesiącach.