Filozofia "im gorzej, tym lepiej" we wtorek i środę wywindowała indeks Nasdaq Composite na poziomy nieoglądane od ponad miesiąca, a S&P500 od trzech miesięcy. Inwestorzy bowiem ucieszyli się, że opublikowane lipcowe dane o inflacji PPI i CPI dodatkowo zmniejszyły szanse na podwyżki stóp procentowych w przyszłości.
Jednocześnie starają się oni nie zauważać, że tak naprawdę dane te jeszcze o niczym nie przesądzają. Wskaźnik PPI charakteryzuje się bowiem sporą zmiennością. Natomiast roczny wskaźnik CPI kształtuje się na wysokim poziomie 4,1 proc., bazowy CPI zaś na poziomie 2,7 proc. Co więcej, inwestorzy też nie zauważają, że coraz wyraźniejsze są symptomy spowolnienia amerykańskiej gospodarki, co akurat nie zachęca do kupna akcji. Zdają się też zapominać, że zbliża się jesień, czyli okres statystycznie najgorszy dla rynku kapitałowego. Sytuacja techniczna na wykresie Nasdaq Composite, po wybiciu we wtorek górą z czterotygodniowego kanału spadkowego, każe zakładać kontynuację zwyżki aż do 2190-2195 pkt, gdzie podwójną barierę podażową tworzy szczyt
z 3 lipca br. oraz 50-proc. zniesienie spadków trwające od 20 kwietnia do 18 lipca. Ten wzrostowy scenariusz, jakkolwiek w sytuacji zwalniającej amerykańskiej gospodarki wydaje się dość mało realny, potwierdzają dzienne wskaźniki, gdzie w tej chwili dominują wstępne sygnały kupna. Byki mają jeszcze lepszą sytuację na wykresie S&P500. We wtorek wybił się on ponad opór na 1280 pkt (szczyty z lipca i sierpnia), a w środę pokonał lokalny szczyt z czerwca (1288,22 pkt) oraz 61,8-proc. zniesienie spadków maj-czerwiec br. W obecnej sytuacji, jakkolwiek to wydaje się nieprawdopodobne, indeks szerokiego rynku ma otwartą drogę do majowego szczytu na 1325,76 pkt, który jednocześnie jest najwyższym poziomem zamknięcia S&P500 od lutego 2001 roku. Zanegowanie tych, w większości wygenerowanych w ostatnich dniach, sygnałów kupna na wykresach Nasdaq Composite i S&P500, będzie trwalsze niż jednodniowy, spadek odpowiednio poniżej 2090 pkt i 1280 pkt.