Giełdowy Praterm nie kupi Elektrociepłowni Tychy. Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Skarbu Państwa do dalszych rozmów przechodzą Energetyka Dwory, Dalkia Polska i konsorcjum złożone z PEC Tychy i Towarzystwa Energo-Utech. MSP chce sprzedać od 10 do 85 proc. akcji tyskiej firmy. Reszta to walory pracownicze (15 proc.).
Jak dalej będzie wyglądać prywatyzacja śląskiej elektrociepłowni? - Na początku będziemy rozmawiać z trzema zainteresowanymi podmiotami. Ostatecznie wyłączność na negocjacje otrzyma jeden. Sama prywatyzacja Elektrociepłowni Tychy może się zakończyć jeszcze w tym roku - wyjaśnia Agnieszka Dłuska z biura prasowego MSP.
Informacja o odpadnięciu Pratermu w ubieganiu się o przejęcie EC Tychy jest pewną niespodzianką. W połowie lipca giełdowa spółka informowała o podpisaniu warunkowej umowie kupna wierzytelności EC Tychy na kwotę 106 mln zł. Praterm miał zapłacić za nie 100,8 mln zł, gdyby został właścicielem firmy. Zarząd ciepłowniczej spółki wydawał się zdeterminowany w swoich działaniach. Czy jest zaskoczony zaistniałą decyzją? - Sądzę, że ceny, jakie zaproponowali nasi konkurenci, są wygórowane. Byliśmy ostrożni w wycenie majątku EC Tychy. Niedawno sąd odwołał zarząd elektrociepłowni, ustanawia-
jąc tam swojego nadzorcę. Uwzględniając zaistniałą sytuację i wysokie zobowiązania EC Tychy, nie mamy poczucia rozczarowania z zaistniałej sytuacji - mówi Edward Kowalewski, prezes Pratermu.
Spółka będzie kontynuować program skupu własnych akcji w celu umorzenia. Dotychczas kupiła 58,2 tys. walorów (stanowią 0,563 proc. kapitału zakładowego) za niecałe 2 mln zł. Łącznie Praterm może wydać na buy back 10,8 mln zł.