Reklama

Drożeje miedę po strajku w najwiźkszej kopalni

Ceny miedzi rosły w piątek od początku notowań. Inwestorzy zareagowali w ten sposób na zamknięcie kopalni Escondida w Chile

Publikacja: 19.08.2006 08:31

Unieruchomienie Escondidy, bez względu na to, na jak długo, będzie miało znaczący wpływ na dostawy miedzi na światowy rynek, a tym samym na ceny tego metalu. Escondida jest największą na świecie kopalnią miedzi. W ub.r. jej udział w światowym wydobyciu wyniósł 8,5 proc. Dla porównania udział KGHM sięgał 3,16 proc.

Zarząd BHP Billiton zdecydował się zerwać negocjacje ze strajkującymi górnikami, gdyż w ramach protestu zablokowali oni wszystkie drogi prowadzące do kopalni. BHP, który jest głównym udziałowcem Escondidy, zapowiedział też skierowanie sprawy do sądu przeciwko organizatorom blokady. Zarząd kopalni informował w środę, że strajk trwający od 7 sierpnia kosztuje właścicieli zakładu 16 mln USD dziennie. Poza australijskim BHP (57,5 proc. udziałów) właścicielami Escondidy są brytyjska firma Rio Tinto (30 proc.), japońska Mitsubishi (10 proc.) i International Finance Corp (2,5 proc).

Ceny będą rosły

Przy obecnie napiętym bilansie na światowym rynku miedzi jest wielce prawdopodobne, że udziałowcy Escondidy odrobią sobie straty z tej chilijskiej kopalni w innych zakładach, co nieuchronnie będzie prowadziło do wzrostu cen, bo produkcji z dnia na dzień nie da się zwiększyć.

Ceny miedzi są teraz ponad dwa razy wyższe niż przed rokiem. W maju na LME padł rekord wszech czasów i za tonę w kontraktach trzymiesiźcznych płacono tam 8600 USD. Pracownicy kopalni miedzi, oczywiście nie tylko w Chile, które jest największym na świecie producentem tego metalu, domagają się większego udziału w zyskach płynących z rekordowych cen.

Reklama
Reklama

Analitycy UBS szacują, że aż 18 proc. światowego wydobycia miedzi może być w tym roku zagrożone akcjami protestacyjnymi. Szósty na liście największych producentów miedzi, Grupo Mexico, na początku października ma uruchomić kopalnię La Caridad i zakład elektrolizy miedzi w Meksyku. Tyle czasu spółka potrzebuje na zastąpienie załogi i naprawienie szkód powstałych w wyniku trwającego 4 miesiące strajku.

Związkowcy zagrali ostro

Informacje o spodziewanym strajku w kopalni Escondida pojawiały się od początku lata, powodując mniejsze lub większe wahania cen miedzi. Wreszcie 7 sierpnia związek zawodo-wy, reprezentujący 94 proc. zatrudnionych w tej kopalni, ogłosił strajk. Wydobycie spadło do 40 proc. mocy wytwórczych. Związkowcy żądali podniesienia płac o 13 pkt proc. powyżej inflacji i jednorazowej nagrody w wysokości 16 mln pesos (ok. 30 tys. USD) na pracownika. Stopa inflacji w czerwcu wyniosła w Chile 3,8 proc. Zarząd zgadzał się na podniesienie płac do 3 pkt proc. powyżej inflacji i na nagrody w wysokości 8,5 mln pesos. Związkowcy obniżyli żądania płacowe do 10 pkt proc., ale na propozycje zarządu nie chcieli się zgodzić. W środę zagrali ostro i zablokowali ciężarówkami cały rejon kopalni.

Wcześniejsze spory płacowe w chilijskich kopalniach rozwiązywano w ciągu kilku tygodni.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama