Kolejny tydzień WIG20 kręcił się w pobliżu 3000 pkt, ale tym razem część inwestorów mogła być tym faktem nieco zirytowana, gdy patrzyła na systematyczny wzrost amerykańskich indeksów. Wszystkie sesje w tym tygodniu zakończyły się w Stanach na plusach - Dow Jones zyskał 2,6 proc., S&P500 2,8 proc. Oba indeksy są na poziomach najwyższych od początku maja. Z kolei Nasdaq zyskał aż 5,2 proc. i jest to największy wzrost od ponad czterech lat. Na polskim parkiecie od początku sierpniowej wyprzedaży indeksy nie mogą znaleźć kierunku, a korelacja z amerykańskimi indeksami jest jedynie na otwarciu notowań. Na powody takiego zachowania GPW oraz pozostałych emerging markets wpływa dziesiątki powodów, których wszystkich nie sposób tutaj wymienić. Zostawmy więc na chwilę dane makro, czy choćby analizę międzyrynkową. Spójrzmy na zachowanie rynku amerykańskiego i polskiego pod kątem nastrojów inwestorów.
Na GPW neutralnie
Oczywiście wszyscy od razu myślą o Wigometrze. Nawet bym o nim nie wspomniał, gdyż wielokrotnie już pisałem, że forma tej ankiety (prognozowanie zmian indeksu na konkretny dzień w krótkim okresie czasu) bardzo ogranicza możliwość wyciągania wiarygodnych wniosków w dłuższym terminie. Przy czym należy jeszcze pamiętać, by uwzględniać tylko skrajne wartości, lub gwałtowne zmiany. Ale właśnie fakt rekordowego odsetka pesymistów w tym tygodniu zmusza choćby do wzmianki o tym wskaźniku. Spadku oczekuje aż 71 proc. badanych. a wartość Wigometru wynosi minus 59 pkt.
W nieco dłuższym terminie kontrarianie nie mają już takiego paliwa pod wzrosty. Tutaj patrzę często na saldo prognozy oraz saldo oceny popytu na akcje, które podaje Pentor podczas comiesięcznego sondażu przeprowadzanego wśród blisko 200 placówek bankowych (Pengab). Sierpniowy sondaż przeprowadzony był pomiędzy 3 a 8 sierpnia, czyli już po wyprzedaży. I choć to odległy termin od dzisiejszej daty, to warto na chwilę do niego wrócić, tym bardziej, że ostatnie wydarzenia na rynkach finansowych nie przyniosły żadnych dynamicznych zmian.
Wyniki przeprowadzonej ankiety interpretować należy podobnie jak Wigometr. Im niższe prognozy i oceny, tym wzrosty na GPW są bardziej prawdopodobne. Skuteczność tego (anty) wskaźnika jest dość wysoka, co wielokrotnie tutaj już pokazywałem, a o czym raz jeszcze mogliśmy się przekonać choćby w czerwcu, gdy saldo prognozy spadło do 20 pkt (najniżej od listopada 2005 r.), a saldo oceny z 31 do -9 pkt (!). Tak wyraźne pogorszenie nastrojów samo w sobie wymusiło odreagowanie. W sierpniu saldo prognozy wynosi 31 pkt, a saldo oceny 20 pkt To wartości neutralne i dające największe szanse na konsolidację, która zresztą trwa już dwa tygodnie. Średnia z ostatnich 24 miesięcy dla tych wskaźników to odpowiednio 30,9 pkt i 23,4 pkt. Czyli męczymy się dalej.