Grupa Ambra zmieniła prognozę wyników finansowych za rok obrotowy, który skończył się 30 czerwca. Raport za ostatni kwartał opublikuje w przyszłym tygodniu. Przewidywane skonsolidowane przychody będą o 10 mln zł mniejsze niż początkowo zapowiadano i wyniosą 430 mln zł. Poprzednia prognoza mówiła też o 40 mln zł zysku z działalności operacyjnej. Po korekcie ma on wynieść 33 mln zł. Wyższy natomiast o 1 mln zł powinien być zysk netto - sięgnie 21 mln zł.
Głównym powodem korekty przychodów jest zmiana sposobu ich wykazywania w sprawozdaniu finansowym. Stało się tak w związku z przejściem spółki na sprawozdawczość zgodną z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości (MSR).
Obniżka planowanego zysku operacyjnego jest spowodowana wyższym od prognozowanego wzrostem kosztów związanych ze zwiększeniem zaangażowania kapitałowego w dwóch spółkach i z zarządzaniem grupą. W 2006 r. Ambra zwiększyła udziały w rumuńskiej Zarei (do 40,5 proc.) i czeskim Soare Sekt (do 100 proc.). Dla Claudiusa Hilli, prezesa Ambry, to obecnie dwa kluczowe rynki poza Polską, gdzie firma chce wzmacniać swoją pozycję.
Zakupy finansowano pieniędzmi pozyskanymi od inwestorów, ale spore wydatki wiązały się np. z dostosowaniem systemów informatycznych obu spółek do systemu całej grupy. Ambra zainwestowała też w przekształcenie sieci sklepów z winami Gidor w działające pod brandem Wine Club. Do tego powiększyła z 3 do 10 liczbę placówek. Sporo pochłonęła kampania reklamowa nowego wina Fiore w Polsce i w Rumunii. - Zapewniam, że ten wydatek już nam się opłacił - mówi Damian Ziąber, rzecznik Ambry. Uważa, że w przypadku niewielkiej spółki, każdy dodatkowy koszt ma odbicie w końcowym wyniku. - Podobnie zresztą jak każda oszczędność - dodaje, wskazując na lepszy od zapowiadanego zysk.