- Musimy reagować na wypowiedzi przedstawicieli francuskiego Vivendi i kontrolowanego przez niego Elektrimu Telekomunikacji - mówi Piotr Nurowski, prezes Elektrimu. Oskarża obie firmy o to, że próbują wpływać na decyzje sądów.
Przypomnijmy, że polska spółka giełdowa spiera się z Elektrimem Telekomunikacją (ET) o 48 proc. udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), która jest operatorem sieci komórkowej Era i Heyah. Przed siedmioma laty Elektrim wniósł udziały w PTC do ET (ma 49 proc. w tej spółce). Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu orzekł jednak w 2004 r., że właścicielem Ery cały czas jest Elektrim. Potwierdził to także w marcu Sąd Apelacyjny w Warszawie. Przed trzema tygodniami arbitrzy w Londynie zakazali Elektrimowi samodzielnego decydowania m.in. o sprzedaży udziałów w PTC czy pobieraniu dywidendy od operatora. Do tych czynności musiałby uzyskać zgodę ET.
W takich okolicznościach ET złożył 5 sierpnia w Sądzie Najwyższym wniosek o kasację postanowienia Sądu Apelacyjnego. Następnie ET chciał wstrzymania skuteczności marcowego postanowienia o tym, że Elektrim jest właścicielem 48 proc. PTC. I uzyskał je w zeszłą środę. ET napisał potem w komunikacie, że nie ma podstaw, by w rejestrze sądowym PTC figurował Elektrim - podmiot nieposiadający jakichkolwiek praw do udziałów w spółce. - To sytuacja bezprecedensowa, by ktoś instruował sąd, co ten ma zrobić - komentuje prezes Elektrimu. - To już kolejny przypadek, kiedy ET i Vivendi chcą manipulować opinią publiczną i wymiarem sprawiedliwości - dodaje. ET nie chciał komentować tych zarzutów. Firma złożyła w poniedziałek wniosek o wpisanie do rejestru PTC Elektrimu Telekomunikacji i wykreślenie z niego Elektrimu.
Zdaniem Piotra Nurowskiego, postanowienie polskiego sądu z marca tego roku jest prawomocne, bo nie zostało uchylone. - Na tym się opieramy - mówi prezes. Polemizuje z nim Aleksander Kobecki, rzecznik prasowy ET. Twierdzi, że decyzja o zawieszeniu skuteczności jest prawomocna i dotyczy wszystkich podmiotów na terytorium Polski. Tak sądzą też niezależni prawnicy. Co to oznacza? - Zawieszony wyrok nie obowiązuje aż do decyzji Sądu Najwyższego w sprawie kasacji - wyjaśnia Piotr Banasik z kancelarii Kochański, Brudkowski i Wspólnicy. Dodaje: - Teoretycznie można wnosić o uchylenie takiego postanowienia, ale sąd nie musi tego rozpatrzeć, gdyż nie istnieją przepisy na ten temat.
Tymczasem Elektrim nie bierze pod uwagę najnowszej decyzji Sądu Apelacyjnego i nadal uważa się za właściciela PTC. Dlatego też wciąż kontaktuje się z Deutsche Telekomem (DT) w sprawie ustalenia ceny, po której Niemcy wykonają opcję call na 48 proc. udziałów operatora. Jaka ona będzie? - Obecna wartość księgowa 48 proc. udziałów w PTC to około 570 mln euro - mówi prezes Nurowski. - W obecnej sytuacji jakakolwiek transakcja nie będzie miała jednak skutków prawnych - ostrzega A. Kobecki.