Zysk największego koncernu spożywczego świata wzrósł w pierwszym półroczu o 11 proc., z ubiegłorocznych 3,73 do 4,15 mld franków (3,36 mld dolarów). To lepszy wynik niż spodziewali się analitycy (prognozowali średnio 4,05 mld franków).

Mimo że koncern podniósł ceny produktów, by pokryć rosnące wydatki w związku z drożejącą ropą i wyższymi kosztami zakupu surowców niezbędnych do produkcji, to obroty podskoczyły w stosunku rocznym o 11 proc., osiągając 47,1 mld franków. Realny wzrost ilości sprzedanych towarów wyniósł wprawdzie 4,8 proc., ponieważ obroty jednocześnie nakręcały korzystne kursy walut oraz wyższe ceny produktów Nestle.

Dobre wyniki spółka w znacznej mierze zawdzięcza pozaeuropejskim interesom. Podczas gdy na Starym Kontynencie wzrost rynku spożywczego jest powolny, to sprzedaż w Azji oraz w Ameryce Północnej i Południowej napawa optymizmem. W Europie obroty producenta Nescafe wzrosły zaledwie o 2,5 proc. (to i tak największy skok od 2002 r.), do 12,8 mld franków. Za Atlantykiem sprzedaż podniosła się natomiast o 6,7 proc., do 14,6 mld franków. Zdaniem prezesa koncernu Petera Brabecka, to efekt zamorskich inwestycji z lat 2000-2003, na które Nestle przeznaczyło 17 mld dolarów.

Po głębokiej restrukturyzacji, która trwała od 1997 r. i wiązała się z zamknięciem 220 zakładów, koncern wszedł na ścieżkę wzrostu i można się spodziewać, że w następnym półroczu spółka również nie rozczaruje. - Jestem pewny, że wyniki za cały rok będą dobre - twierdzi Brabeck.

Bloomberg, welt.de