Warszawska giełda pogrąża się w marazmie. Gorsze oceny naszego parkietu przez zagraniczne banki inwestycyjne przechodzę bez echa, ale też i trudno było się go spodziewać, skoro aktywność inwestorów zagranicznych pozostawała w ostatnich tygodniach niska, a duża część opuściła nasz rynek (i inne emerging markets) wiosnę tego roku. Oceny wskazujące na małą atrakcyjność naszych akcji powoduję jednocześnie, że trzeba się spodziewać dalszego braku większego zainteresowania zagranicznych inwestorów naszym rynkiem. A to wskazuje na dalszy marazm. Wyrwać z niego mógłby jakiś silniejszy impuls. W krótkiej perspektywie raczej nie nadejdzie z krajowego podwórka. Nie widać na nim elementów mogących wywołać większe emocje inwestorów. Trzeba zatem czekać na sygnały z zewnętrz. W ostatnich dniach na świecie też niewiele się działo. Wtorkowy wieczór i środowe popołudnie przyniosły jednak inwestorom istotne informacje do "przetrawienia". Najpierw z kręgu osób decydujących o polityce pieniężnej napłynął sygnał, że niekoniecznie cykl podwyżek stóp zakończył się, a potem pojawiły się informacje o gwałtownym hamowaniu na amerykańskim rynku nieruchomości. To od razu pobudziło obawy o kondycję gospodarki w następnych miesiącach. W kontekście spadającej gwałtownie liczby sprzedanych mieszkań trzeba jednak zauważyć, że ceny trzymają się mocno - przestały rosnąć, ale też nie idę w dół. Spotęgowanie kłopotów nastąpiłoby, gdyby w ślad za malejącą aktywnością na rynku nieruchomości zaczęły spadać ceny. Dodatkowo pogorszyłoby to nastroje konsumentów i groziłoby ograniczaniem przez nich wydatków.
Zestawienie perspektywy kolejnej podwyżki stóp, mogącej wywierać presję na rynki obligacji, z sygnałami słabnięcia gospodarki, wywołującymi obawy o sytuację na rynku towarów, szczególnie niekorzystnie wygląda z perspektywy rynków wschodzących. Nic więc nie wskazuje na to, by utrzymująca się w ostatnich tygodniach przewaga rynków dojrzałych nad emerging markets miała się skończyć. To wskazuje, że aktywność kupujących będzie się raczej sprowadzała do bronienia rynku przed zniżkę niż prób podniesienia kursów.