Wzrost ze 100 do 150 proc. dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych w nocy, niedziele i święta oraz z 50 do 100 proc. w pozostałych dniach - m.in. takie zmiany zakłada projekt nowelizacji kodeksu pracy autorstwa PSL, który w piątek trafił do Sejmu. Według Mieczysława Kasprzaka, posła PSL, projekt ma służyć zmniejszeniu zjawiska pracy w godzinach nadliczbowych, co powinno wpłynąć na zwiększenie zatrudnienia.
- Ten projekt to część wyścigu wyborczego, licytacja "kto da więcej" - mówi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. - Uzasadnienie PSL nie ma nic wspólnego z doświadczeniem. Próby ingerowania państwa w płace zawsze mają złe skutki. Jeśli projekt wszedłby w życie, to po prostu podniesie koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa - wyjaśnia Sadowski.
- Cel jest szczytny, ale sposób wykonania zasługuje jedynie na krytykę - mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Jego zdaniem, skutkiem projektu będzie przejście pracowni-
ków w szara strefę, bo pracodawcom przestanie się opłacać legalne wynagradzanie za nadgodziny.
Projekt poparły kluby SLD oraz LPR; nie poparł go natomiast PiS. Także rząd opowiada się przeciwko prowadze niu dalszych prac nad projektem.