Według anonimowych źródeł, cytowanych przez amerykańskie dzienniki, za taką opcją opowiada się rodzina Fordów, która za wszelką cenę chce uratować zagrożony bankructwem koncern. Fordowie kontrolują co prawda zaledwie 5 procent udziałów w spółce, ale dzięki uprzywilejowanej kategorii akcji posiadają około 40 procent głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. - Rodzina jest zdecydowana, aby przedyskutować wszystkie możliwe opcje - twierdzi anonimowe źródło.
Jedna czwarta Chryslera
Wyjście z giełdy pozwoliłoby Fordowi na skupienie się na poprawie sytuacji finansowej spółki, bez oglądania się na naciski ze strony banków i funduszy inwestycyjnych, domagających się szybkiego wzrostu wartości rynkowej koncernu. Według szacunków Thomson Financial, poważniejsze pakiety akcji Forda posiada obecnie około 600 firm i banków inwestycyjnych oraz około 800 funduszy. Ich przedstawiciele nie ukrywają rozczarowania z powodu niespełnionych przez dyrektora koncernu Billa Forda obietnic poprawy wyników tego drugiego co do wielkości producenta samochodów w Stanach Zjednoczonych.
Wykupienie akcji spółki byłoby prze obecnym kursie giełdowym Forda (ok. 7,80 dolarów za papier) operacją stosunkowo tanią i kosztowałoby prywatnych inwestorów 13,3 mld USD. Dzisiejsza kapitalizacja rynkowa Forda stanowi około 25 procent wartości Chryslera, najmniejszego z czterech członków tzw. wielkiej trójki, więc niedowartościowany koncern może być dobrą inwestycją dla prywatnych firm.
Nowy plan restrukturyzacji