Pomimo dobrej generalnie koniunktury na światowych rynkach w sierpniu polskie indeksy nie potrafiły przebić maksimów z poprzedniego miesiąca. Co więcej, bazując na danych banku inwestycyjnego Morgan Stanley, można
powiedzieć, że nasz rynek był do dzisiaj w tym miesiącu najsłabszy w gronie rynków wschodzących. Szukając Źródeł owej słabości, można znaleźć je w niskiej aktywności inwestorów zagranicznych. Ponieważ Wigometr wciąż wskazuje na dużą liczbę pesymistów, nie można wykluczyć scenariusza,
według którego na przestrzeni
najbliższych dni zawitają jeszcze do nas krótkoterminowe zwyżki.
Patrząc z kolei w dłuższej perspektywie, wydaje się, że po tradycyjnej jesiennej korekcie spadkowej pojawi się dogodna okazja do kupna. Warto bowiem zauważyć, że jak to wynika z danych historycznych, zarówno rok przedwyborczy w USA, jak i rok samym tamtejszych wyborów prezydenckich są generalnie bardzo udane nie tylko dla Wall Street, ale i dla polskiej giełdy. Możemy się o tym przekonać, przypominając sobie wzrost WIG w okresie od I 1995 do XII 1996, od I 1999