Wartość akcji dwudziestu spółek, które planują przeprowadzić subskrypcję jeszcze w tym roku, wzrastała średnio o około 10 proc. w dniu po podaniu takiej informacji do wiadomości publicznej. Zdarzało się, że wystarczyła tylko mglista zapowiedź prezesa lub złożenie projektu uchwały o podwyższeniu kapitału na najbliższym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Wydawałoby się, że powinno być odwrotnie, bo każda emisja prowadzi do rozwodnienia posiadanych akcji. Jednak dobra koniunktura na giełdzie i wciąż niewielka wartość ofert na rynku pierwotnym powodują, że inwestorzy z entuzjazmem przyjmują każdą możliwość lokowania kapitału.

Najwięcej, bo aż 25 proc., wzrosły akcje Hutmena. Spółka na razie podała tylko, że rozpoczęła procedurę podwyższenia kapitału zakładowego. Nie wiadomo nawet, ile akcji wypuści i po jakiej cenie. Jednak bardzo dobre wyniki finansowe, jakie wrocławska firma pokazała po pierwszym półroczu, mogły rozbudzić nadzieje graczy giełdowych. Zapewne wierzę oni w trafność kolejnych decyzji nowych władz przedsiębiorstwa. Nic nie szkodzi, że Hutmen tak naprawdę przeprowadza "ratunkową" emisję, ponieważ ma problemy z kapitałem obrotowym. - Spółka jest zadłużona, ale potrzebuje też pieniędzy na inwestycje. Gdy emisja się uda, na pewno bardzo dobrze wpłynie to na jej sytuację - uważa Michał Marczak z DI BRE Banku.

Podobnie jest ze Swissmedem. Kiedy spółka ogłosiła zamiar emisji nowych papierów, obroty gwałtownie wzrosły, a kurs podskoczył również o ponad 20 proc. I to mimo że krótko wcześniej firma opublikowała wyniki za II kwartał, który po raz kolejny kończyła ze stratą.

Czasami można odnieść wrażenie, że celem hurraoptymistycznych reakcji inwestorów jest głównie podtrzymanie hossy na warszawskim parkiecie. - Na razie rynek dryfuje i nie ma jeszcze jednoznacznego kierunku. Na pewno wtórne emisje nie podkręcą nastrojów - uważa Grzegorz Lityński z KBC Securities. Twierdzi, że gdy nadejdzie bessa, nowe oferty spółek szybko znikną.

Prawie miliard złotych jeszcze w tym roku chcą zdobyć od inwestorów spółki giełdowe.