W gestii Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest ponad 1 mld zł, które Unia Europejska przeznaczyła w latach 2004-2006 na inwestycje w otoczenie polskiego biznesu. W ramach programu "Wsparcie konkurencyjności przedsiębiorstw" resort dysponuje środkami, za które są finansowane badania naukowe i inwestycje w instytutach badawczych i przedsiębiorstwach (m.in. w Comarchu). Także pewna pula pieniędzy jest przeznaczona na informatyzację administracji publicznej, m.in. na system "e-Podatki", który ma pozwolić firmom i osobom prywatnym rozliczać się z fiskusem za pośrednictwem internetu.
Za małe wydatki
Resort nauki nie radzi sobie jednak z wydawaniem tych pieniędzy. Do tej pory do beneficjentów nie trafił nawet 1 proc. środków, którymi dysponuje. Najgorzej jest w części przeznaczonej na badania naukowe. Tu płatności są symboliczne. Do końca pierwszego półrocza br. wyniosły 0,1 proc., z 84 mln euro (z wkładem krajowym - 127 mln euro) przeznaczonych na ten cel. Z informatyzacją resort radzi sobie trochę lepiej - wydał 0,7 proc., z 181 mln euro (268 mln euro z wkładem krajowym). Są to jedne z najgorszych wyników spośród wszystkich urzędów centralnych, zaangażowanych w proces wydawania unijnych pieniędzy.
Mariusz Wielec, dyrektor Departamentu Badań na rzecz Gospodarki w MNiSW, przyznaje, że resort wydał mało środków. Zapewnia jednak, że do końca roku zaległości zostaną nadrobione. - Sądzimy, że do instytutów badawczych oraz firm realizujących projekty badawcze trafi 100-120 mln zł - mówi. Szacuje, że ministerstwo ma około pół roku opóźnienia związanego ze zmianą systemu wdrażania funduszy unijnych. Dodatkowo na to nałożyły się problemy beneficjentów z realizacją inwestycji. Podkreśla, że ministerstwo nadal ma wolne środki dla firm, chcących prowadzić działalność badawczą.
Opóźnione urzędy