Taką ewentualność zasygnalizował po wczorajszym posiedzeniu rady Europejskiego Banku Centralnego szef tej instytucji Jean-Claude Trichet. Użył stwierdzenia, że bank musi wykazać "dużą czujność", jeśli chodzi o utrzymanie stabilności cen, co w czterech poprzednich przypadkach kończyło się podwyżką stóp w kolejnym miesiącu. Podwyżki oprocentowania są tym bardziej pewne, że EBC oczekuje utrzymania inflacji na poziomie powyżej założonego celu.
Październik i grudzień
Wczoraj stopy pozostały bez zmian i była to decyzja zgodna z oczekiwaniami rynku. Od lipca główna stopa refinansowa wynosi 3 proc., a zaczęła rosnąć (z poziomu 2 proc.) w grudniu zeszłego roku. Według prognoz analityków, ruch w górę w przyszłym miesiącu - zapewne znów o ćwierć punktu procentowego - najprawdopodobniej nie będzie ostatnim. Do końca roku eurostopy mogą zawędrować do 3,5 proc. - EBC obawia się, że to, co do tej pory uczynił, nie jest wystarczające do stłumienia inflacji. Oczekujemy podwyżki stóp w październiku i kolejnej w grudniu - stwierdziła Sandra Petcov, ekonomistka z banku inwestycyjnego Lehman Brothers w Londynie.
Słowa Tricheta wywołały lekki wzrost notowań euro w stosunku do dolara i niewielki spadek cen europejskich obligacji.
Szef EBC stwierdził ponadto, że gospodarka strefy euro rozwija się w tempie zbliżonym do potencjału, jednak niepokojące jest to, że piętrzą się zagrożenia, szczególnie długoterminowe. Wymienił tu wysokie ceny ropy naftowej (mimo że od rekordowych notowań z połowy lipca zdążyły już spaść o jedną dziesiątą), globalną nierównowagę i naciski protekcjonistyczne, szczególnie po wstrzymaniu negocjacji na temat handlu światowego w ramach rundy z Dauhy.