Tak, zrobię to - powtórzę raz jeszcze fragment wtorkowego komentarza - "Praktycznie jedynym obowiązkiem inwestora na takim wakacyjnym rynku jest nie dać nabrać się na pojedyncze impulsy, które bardzo często potrafią mocno wpływać na giełdowe nastroje. Im węższa i dłuższa konsolidacja, tym coraz częściej inwestorzy widzą już jej zakończenie i ulegają złudnemu wrażeniu, że nawet sesje ze śmiesznie niskim obrotem lub ustawianiem indeksu koszykami zleceń mogą rozpocząć trwalszy trend. Do ożywienia rynku potrzeba, niestety, czegoś poważniejszego...". Alternatywą dla takiej postawy jest chaotyczne miotanie się między prognozami testowania 2800 pkt po słabych sesjach w końcówce tygodnia, do błyskawicznej zmiany poglądów na oczekiwanie testowania szczytów hossy po środowych kolejnych wzrostach. Im dłużej trwa trend boczny, tym uzasadnienie takich wróżb przybiera coraz bardziej komiczne formy, gdyż tak naprawdę z każdą kolejną sesją, w czasie której WIG20 przebywa w ramach sierpniowej konsolidacji, coraz trudniej oceniać rynek i zmiany stają się coraz bardziej przypadkowe. Wczoraj dobrym tego przykładem były akcje KGHM na otwarcie notowań.
Ta przypadkowość zostanie od dzisiaj po części ograniczona poprzez decyzję giełdy, która od 1 września wprowadziła nowe (mniejsze) kroki notowań (minimalne wartości, o jakie mogą zmieniać się ceny). Pomijając całą litanię argumentów za i przeciw najważniejsza z punktu widzenia kontraktów kwestia to na pewno ograniczenie możliwości tak gwałtownego wpływania na wartość indeksu WIG20 poprzez koszyki zleceń, choć tego negatywnego, często zaburzającego obraz rynku, zjawiska do końca nie wyeliminuje. Warto jednak przy tym zwrócić uwagę, że drugą stroną medalu może być mniejsza zmienność kontraktów, a co za tym idzie, relatywnie "wyższe" prowizje.
Wczorajsze zachowanie GPW nic nie zmienia w dłuższym terminie, tak samo jak nieistotne były poprzednie dwie sesje. Dalej szukamy trwalszego kierunku i czekamy na poważniejszy kapitał. Dziś inwestorzy skoncentrują się na raporcie z amerykańskiego rynku pracy o 14.30 i indeksie ISM o 16.00. Ze względu na poniedziałkowe święto Labor Day i przerwę w notowaniach w USA, te dane mają szczególne znaczenie, bo ustawiają nastroje na rynkach światowych praktycznie
na dwie kolejne sesje przyszłego tygodnia.