ING BSK podwyższył oprocentowanie swojego sztandarowego produktu - Otwartego Konta Oszczędnościowego o 0,25 p.p. do 3,5 proc. Odsetki na lokatach o stałej stopie procentowej wzrosły o 0,1-0,4 p.p. Teraz na lokacie w złotych na rok bank proponuje 3,75 proc. - Stopy procentowe mają lekką tendencję wzrostową, stąd możemy sobie pozwolić na takie ruchy - mówi Andrzej Sowa, dyrektor departamentu klienta indywidualnego w ING BSK. Ale nie ukrywa, że nie mniej ważnym powodem jest chęć utrzymania w rynkowej czołówce atrakcyjności flagowego produktu banku. Rachunki oszczędnościowe są bowiem dla ING BSK świetnym sposobem na zdobywanie klientów.

Od 2004 r. do połowy tego roku liczba rachunków OKO w ING BSK niemal się podwoiła do 950 tys. Wartość zgromadzonych na nich oszczędności wzrosła w tym okresie jeszcze bardziej - z 6,4 mld zł do ponad 14,1 mld zł. OKO zaczęło zyskiwać na popularności, gdy przed dwoma laty bank bez względu na wielkość oszczędności do 100 tys. zł zdecydował się zaproponować takie samo oprocentowanie.

ING BSK nie ma jednak ostatnio łatwego życia. W boju o depozyty Polaków musi konkurować nie tylko z bankami internetowymi jak mBank czy Volkswagen Bank direct. Od ubiegłego roku do walki o portfele przystąpił również Getin Bank, a w tym dołączył Polbank EFG. Getin Bank po czerwcowych podwyżkach dla 6-miesięcznych lokat terminowych od 2 tys. zł proponuje 4,1 proc. w skali roku.

Nawet Getin Bank nie ma jednak szans w starciu z działającym od lutego Polbankiem EFG. Polski oddział greckiego Eurobanku najpierw zaproponował 4 proc., by szybko podwyższyć stawkę do 4,5 proc., nie narzucając terminu oszczędzania i sumy oszczędności. To tyle, ile wynosi obecnie 9-miesięczny WIIBOR, czyli oprocentowanie pożyczek udzielanych sobie nawzajem przez banki. Zaoferowanie takich stawek oznacza, że bank nie zarabia na depozytach, a nawet jest gotów do nich dopłacać.