Reklama

Zaskakujący popyt na akcje notowane w Warszawie

Mimo Święta Pracy w USA, które powoduje osłabienie aktywności na światowych parkietach, spadającej ceny ropy naftowej i niepokojów na scenie politycznej - warszawska giełda poszła w poniedziałek znacząco w górę

Publikacja: 05.09.2006 07:21

WIG20 praktycznie przez cały dzień systematycznie zyskiwał na wartości, by ostatecznie zakończyć dzień 3,9-proc. zwyżką. Osiągnął 3087 pkt. W największym stopniu przyczynił się do tego KGHM, który wzrósł o przeszło 6 proc. Wzięciem cieszyły się również akcje Pekao oraz PKO BP. Notowania pierwszych podskoczyły o 6,4 proc., drugich o 3,5 proc. PKN Orlen zwyżkował o 3 proc. W sumie ze 144 firm wchodzących w skład indeksu WIG podrożało 90. Obroty były wyraźnie wyższe niż na poprzedniej sesji. Jednocześnie jednak biorąc pod uwagę pokaźną skalę zwyżki, trzeba stwierdzić, że popyt na kolejnych poziomach cen nie napotykał większego oporu ze strony sprzedających. Zresztą tego w kontekście Święta Pracy w Stanach Zjednoczonych można było się spodziewać. Natomiast zaskoczeniem była aktywność kupujących. Stąd podstawowe pytanie, jakie pozostało po wczorajszych notowaniach, sprowadza się do prób rozszyfrowania, dlaczego i skąd na parkiecie tak nieoczekiwanie pojawił się pokaźny popyt. Sesje z drugiej połowy ubiegłego tygodnia wskazywały bowiem na wręcz coś przeciwnego.

Ropa najtańsza

od 2,5 miesiąca

Czym więc tłumaczyć ten nagły przypływ optymizmu? Bez wątpienia nie jest łatwo odnaleźć bezpośrednie przyczyny takiego zachowania. Nie wydaje się też, by ich wskazanie mogło w dużym stopniu pomóc w rozszyfrowaniu koniunktury na kolejnych sesjach. Zawsze takie zachowanie można wytłumaczyć spóźnioną reakcją na osiągnięcie w piątek przez giełdy w USA 3-miesiźcznych maksimów.

W zasadzie od wiosny inwestorzy działają w warunkach podwyższonej niepewności. Brakuje jednego klucza do interpretacji napływających na rynki sygnałów. Gorsze dane o stanie amerykańskiej gospodarki zwiększają prawdopodobieństwo, że cykl podwyżek stóp w USA już się zakończył, co skłania do optymizmu, ale z drugiej strony wzbudza obawy przed zwolnieniem tempa poprawy wyników przez przedsiębiorstwa. Taniejąca ropa pozwala wierzyć w odbudowanie kondycji amerykańskich konsumentów, ale równocześnie pogarsza nastawienie do spółek paliwowych. W wyniku trzyletniej hossy ich wpływ na poziom indeksów bardzo się zwiększył. W S&P Global 1200, indeksie największych firm świata, mają teraz pod względem kapitalizacji 9,8 proc. udziału, dwa lata temu było to 8,2 proc., a trzy lata temu 7,2 proc. Wczoraj ropa potaniała o 1,35 dolara, do 67,8 USD za baryłkę Brent i osiągnęła najniższą cenę od 11 tygodni.

Reklama
Reklama

Spadek rentowności długoterminowych obligacji poprawia atrakcyjność wycen akcji, gdyż uznaje się ją za punkt wyjścia do takich porównań. Nie ma jednak wpływu na przepływy kapitału między bezpiecznymi i bardziej ryzykownymi lokatami. Stopy procentowe nadal są wysokie, co zachęca do zainteresowania funduszami pieniężnymi, a perspektywa obniżek stóp poprawia postrzeganie funduszy obligacji (spadek rentowności oznacza wzrost cen papierów dłużnych i tym samym przekłada się na lepsze notowania jednostek funduszy obligacji). Przykłady takiej niejednoznaczności można mnożyć.

W kontekście rynków wschodzących nie możemy też zapominać o tym, co działo się w pierwszych miesiącach tego roku. Szalony napływ kapitału do funduszy lokujących w tym rejonie świata spowodował bardzo szybkie wywindowanie notowań i w wielu przypadkach oderwanie się ich od fundamentów. Przez ostatnie miesiące obserwujemy próby odnajdowania przez nie punktu równowagi. To prowadzi często do krótkotrwałych i nie do końca zrozumiałych ruchów.

Rekordowa liczba otwartych pozycji

W takich warunkach do głosu dochodzą czynniki spoza sfery fundamentalnej. Zmniejsza się też horyzont inwestycyjny, co powoduje, że ruchy bywają o tyle dynamiczne, co krótkotrwałe. Ze 170 sesji, jakie odbyły się w tym roku na 39 zmiany WIG20 przekraczały +/-2 proc. Z tego aż 26 przypadków miało miejsce w ostatnich 4 miesiącach. Co ciekawe średnio licząc zmiana na kolejnej sesji po zwyżce lub spadku przekraczającym 2 proc. okazywała się symboliczna. Wynosiła 0,4 proc. (w najlepszym przypadku 2,3 proc., w najgorszym minus 1,5 proc.) po wzroście o przeszło 2 proc. i minus 0,14 proc. po spadku o ponad 2 proc. (3,2 proc. w najlepszym przypadku i 3,6 proc. w najgorszym). To potwierdza duże i szybkie zmiany nastrojów na parkiecie.

Podwyższona niepewność skutkuje również zmniejszoną aktywnością inwestorów. To zaś powoduje, że ostateczny przebieg sesji w ostatnich miesiącach determinowały transakcje arbitrażowe, a ewentualnie istotny wpływ na kształt rynku miały zlecenia koszykowe, czyli kupna lub sprzedaży wszystkich akcji wchodzących w skład indeksu WIG20.

Można przypuszczać, że także w ostatnich dniach działania arbitrażystów miały istotne przełożenie na przebieg sesji. Przez ostatni tydzień na serii wrześniowej futures na WIG20 przybyło blisko 13,4 tys. nowych pozycji, co oznacza wzrost o 40 proc. Trudno przypuszczać, by przy braku w ostatnim czasie wyraźnego trendu na rynku taki wzrost mógł być wynikiem działań jedynie spekulantów. Arbitrażyści wykorzystują zbliżający się termin wygaśnięcia kontraktów i ich notowanie wyraźnie powyżej poziomu WIG20. Ich działanie sprowadza się do otwierania krótkich pozycji na futures na WIG20 (sprzedaż kontraktów) i kupna odpowiadającego ich wartości koszyka akcji wchodzących w skład indeksu. Na koniec dnia różnica między ceną kontraktu a WIG20 wynosiła 34 pkt.

Reklama
Reklama

Problem w tym, że w sytuacji gdy baza wydatnie obniży się, co może nastąpić na przykład w wyniku pogorszenia nastrojów na światowych giełdach, arbitrażyści mogą zacząć zamykać otwierane ostatnio pozycje, nie czekając do wygaśnięcia kontraktów. Wtedy na rynek zaczną trafiać większe ilości akcji, które będą tworzyć presję na spadek kursów.

Komentarz

Kingsmill Bond

Kierownik działu rynków wschodzących w londyńskim Deutsche Banku

Więcej "ryzykownego" kapitału

Chociaż wszystkie giełdy regionu wczoraj zwyżkowały, to warszawski parkiet, gdzie indeks WIG20 podskoczył o 3,9 proc., radził sobie najlepiej. Przyczyny są dość oczywiste: Polska jest teraz bardziej atrakcyjnym krajem dla inwestorów niż np. Węgry, które borykają się z problemem bliźniaczego deficytu. W Czechach z kolei wskaźnik cen do zysku na akcję jest na dużo wyższym poziomie niż nad Wisłą, a to ogranicza potencjał wzrostu tego rynku. Ponieważ do Europy Środkowowschodniej powoli wraca kapitał podwyższonego ryzyka, wszystkie giełdy regionu powinny iść w najbliższych tygodniach w górę.

Reklama
Reklama

Barbara Nestor

Ekonomista londyńskiego Commerzbanku

Inwestorzy wracają z urlopów

Wczoraj giełdy zwyżkowały w całym regionie, ponieważ inwestorzy zaczęli po wakacjach intensywniej inwestować i modyfikować posiadany portfel aktywów. W Polsce WIG20 przekroczył 3 tys. punktów

i nie bez przyczyny zanotował najwyższy w porównaniu z innymi głównymi indeksami w regionie wzrost. Warszawa ma największy

Reklama
Reklama

i najbardziej płynny rynek w Europie Środkowowschodniej. Nad Wisłą parkiet ma też stosunkowo najwyższy potencjał wzrostu. Rynek czeski ostatnio się ustabilizował i tendencja też powinna być zwyżkowa. Węgry

z kolei zmierzają w kierunku spowolnienia gospodarczego. Zagrożeniem dla zysków tamtejszych spółek jest też planowana na 2007 r. podwyżka niektórych podatków.

Odrabianie strat trwa w najlepsze

Akcje wróciły do łask - to widać, gdy tylko spojrzy się na notowania na najważniejszych giełdach świata. Indeksy od kilku tygodni miarowo się pną. Paneuropejski Dow Jones Stoxx 600 zyskał

wczoraj 0,3 proc. i miał wartość 337,5 pkt, najwyższą od 12 maja. Wskaźnik MSCI dla regionu Azji i Pacyfiku podskoczył o 1,8 proc. Także zza Atlantyku, gdzie inwestorzy wczoraj odpoczywali (Święto Pracy), wieje optymizmem. Średnia przemysłowa Dow Jones przekroczyła w piątek 11 400 pkt i do tegorocznego rekordu sprzed czterech miesięcy ma już tylko 180 pkt straty. Co sprawia, że pod koniec wakacji inwestorzy znów zaczęli kupować papiery? Analitycy tłumaczą, że to dzięki dobrym danym makrogospodarczym, które wskazują, że światowa gospodarka raczej tylko lekko przyhamuje, zamiast zanotować większe spowolnienie.

Reklama
Reklama

Spodziewano się go w wyniku serii podwyżek stóp procentowych, dokonanych przez banki centralne na całym świecie. Najważniejszy z nich, amerykański Fed, zaprzestał zaostrzania polityki w zeszłym miesiącu i wielu ekspertów liczy, że kolejnych podwyżek już nie będzie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama