Ceny prawie wszystkich metali poszły we wtorek dość ostro w górę. Miedź i cynk zyskały po 4,7 proc., nikiel zdrożał o 3,6 proc., a aluminium o 3 proc. Nieco ponad 2-proc. zwyżkę odnotowano też na rynkach złota i srebra. W opinii analityków wyglądało to na powrót funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Do podmiotów specjalizujących się w inwestowaniu w metale w samych Stanach Zjednoczonych napływa co miesiąc pół miliarda dolarów. Miedź drożała również w wyniku prognoz, że dostawy tego metalu nie będą w stanie zaspokoić rosnącego popytu, gdyż po wakacjach przemysł zawsze zwiększa zużycie miedzi, a po stronie podaży wciąż są widoczne skutki trwającego prawie miesiąc strajku w chilijskiej kopalni Escondida. Na rynku aluminium takich zagrożeń raczej nie ma. Przeciwnie, dają o sobie znać objawy nadprodukcji podstawowego surowca aluminy. Drugi co do wielkości jej producent na świecie, chińska spółka Chalco, od 1 września obniżyła ceny aluminy o 22 proc. Była to już druga obniżka w ciągu miesiąca po 13-proc. cięciu 7 sierpnia. Właśnie taka częstotliwość i skala obniżek mogą świadczyć o nadprodukcji. Od marca światowe ceny aluminy spadły o 56 proc., a chińska produkcja tego białego proszku wzrosła o połowę do 7,1 mln ton w pierwszych siedmiu miesiącach br. Po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2565 USD, o 75 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2470 USD za tonę.